Gmina Trzebnica planowała przeznaczyć na komunikację gminną 613 tys. zł. Ostatecznie wybrała ofertę za ponad 1,165 mln zł. Nie była to oferta najtańsza. O wyniku zdecydowały między innymi punkty za rok produkcji autobusów. I właśnie tutaj zaczyna się znacznie ciekawsza historia: przed terminem składania ofert gmina zmieniła zasady i dopuściła potwierdzanie roku produkcji nie tylko dowodem rejestracyjnym, ale również fakturą pro forma lub potwierdzeniem zamówienia pojazdu. Innymi słowy — można było dostać punkty za autobus, którego wykonawca nie musiał jeszcze posiadać. Teraz chcemy ustalić, co stało się z tymi autobusami po podpisaniu umowy.
Trzebnicki przetarg na komunikację gminną na pierwszy rzut oka może wyglądać jak jedno z wielu postępowań transportowych. Autobusy, linie, wozokilometry, cena, wybór przewoźnika.
Tyle że gdy zaczniemy układać dokumenty chronologicznie, pojawiają się pytania, których nie można zbyć stwierdzeniem, że „najkorzystniejsza oferta uzyskała największą liczbę punktów”.
Bo rzeczywiście uzyskała.
Pytanie brzmi: za co dokładnie te punkty przyznano i czy później sprawdzono, że gmina rzeczywiście otrzymała to, za co była gotowa zapłacić więcej?
Miało być 613 tys. zł. Jest ponad 1,165 mln
3 grudnia 2025 roku Gmina Trzebnica poinformowała, że na realizację zamówienia pod nazwą „Wykonywanie usługi transportu publicznego w ramach komunikacji gminnej w Gminie Trzebnica” zamierza przeznaczyć:
613 396,45 zł.
12 grudnia poznaliśmy zwycięzcę.
Gmina wybrała ofertę Turbo-Trans Olejniczak Spółka Jawna ze Żmigródka za:
1 165 759,78 zł brutto.
Różnica pomiędzy kwotą deklarowaną przez gminę a zwycięską ofertą wyniosła:
552 363,33 zł.
To około 90 proc. więcej, niż zamawiający kilka dni wcześniej deklarował jako kwotę przeznaczoną na sfinansowanie zamówienia.
Sama różnica nie oznacza oczywiście nieprawidłowości. Rynek może wycenić usługę znacznie drożej, niż zakłada zamawiający.
Problem zaczyna się robić ciekawszy, kiedy spojrzymy na konkurencję.
Najtańszy przewoźnik przegrał
Spośród ofert podlegających ocenie najniższą cenę zaproponował EKSPRES BUS Krzysztof Borodycz — 1 009 462,14 zł brutto. Turbo-Trans chciał 1 165 759,78 zł, czyli około 156 tys. zł więcej.
Mimo tego wygrał Turbo-Trans.
Dlaczego?
Bo cena odpowiadała za 60 punktów. Pozostałe 40 można było otrzymać za kryteria pozacenowe:
- 15 punktów — średni rok produkcji pojazdów,
- 10 punktów — czas zapewnienia autobusu zastępczego,
- 15 punktów — wyposażenie autobusów w monitory wewnętrzne.
Turbo-Trans otrzymał:
51,96 pkt za cenę,
15 pkt za rok produkcji pojazdów,
10 pkt za zastępstwo,
15 pkt za monitory.
Razem: 91,56 pkt.
EKSPRES BUS:
60 pkt za cenę,
0 pkt za rok produkcji pojazdów,
10 pkt za zastępstwo,
15 pkt za monitory.
Razem: 85 pkt.
To oznacza coś bardzo istotnego:
gdyby pominąć kryterium roku produkcji autobusów, tańszy EKSPRES BUS wygrałby z Turbo-Trans.
Właśnie 15 punktów za tabor odwróciło wynik postępowania.
I teraz dochodzimy do najbardziej interesującego dokumentu.
Najpierw dowód rejestracyjny. Potem wystarczyła pro forma
Pierwotne wymagania postępowania były jednoznaczne.
Wykonawca miał potwierdzić rok produkcji czterech pojazdów dowodami rejestracyjnymi.
Następnie Gmina Trzebnica zmieniła ogłoszenie.
Po zmianie rok produkcji można było udokumentować:
dowodem rejestracyjnym albo fakturą pro forma, albo potwierdzeniem zamówienia.
Zmiana dotyczyła wszystkich czterech pojazdów przeznaczonych do obsługi linii A, B+D, C i E1.
To nie jest kosmetyczna korekta.
To fundamentalna różnica.
Dowód rejestracyjny potwierdza istnienie konkretnego zarejestrowanego pojazdu.
Faktura pro forma sama w sobie nie jest dowodem, że pojazd został kupiony. Potwierdzenie zamówienia również nie jest dowodem jego późniejszego nabycia i rozpoczęcia eksploatacji.
W praktyce oznaczało to, że wykonawca mógł zdobyć punkty za młody tabor, którego w chwili składania oferty nie musiał jeszcze posiadać.
I tu pojawia się pytanie zasadnicze.
Czy zwycięzca rzeczywiście kupił autobusy, za które dostał punkty?
Na obecnym etapie nie twierdzimy, że Turbo-Trans wykorzystał faktury pro forma lub potwierdzenia zamówienia. Tego jeszcze nie wiemy.
Nie wiemy również, czy wszystkie cztery wskazane w ofercie autobusy były już własnością wykonawcy.
I właśnie o te dokumenty wystąpimy do Gminy Trzebnica.
Chcemy ustalić:
jakie konkretnie pojazdy wskazał Turbo-Trans w ofercie, jakie były ich roczniki i jakimi dokumentami potwierdzono ich rok produkcji.
Jeżeli były to dowody rejestracyjne — jeden istotny wątek zostanie zamknięty.
Jeżeli jednak przy którymś z autobusów wykorzystano fakturę pro forma albo potwierdzenie zamówienia, następne pytanie będzie oczywiste:
czy ten konkretny autobus został później rzeczywiście kupiony i czy faktycznie obsługuje komunikację w Gminie Trzebnica?
Punkty za obietnicę muszą oznaczać późniejszą kontrolę
Dopuszczenie przyszłego zakupu pojazdów nie musi być niczym niewłaściwym.
Wręcz przeciwnie.
Samorząd może chcieć, aby przetarg przyniósł mieszkańcom nowsze autobusy. Nie każdy przedsiębiorca będzie przecież kupował kilka pojazdów za setki tysięcy złotych przed uzyskaniem kontraktu, którego może nie wygrać.
Można więc powiedzieć:
„Jeśli wygram, kupię taki autobus”.
Ale wtedy cały mechanizm ma sens tylko pod jednym warunkiem.
Po podpisaniu umowy zamawiający musi sprawdzić, czy obietnica została spełniona.
Bo inaczej powstaje niezwykle niebezpieczny model:
wykonawca deklaruje młody pojazd,
dostaje za niego dodatkowe punkty,
dzięki tym punktom wygrywa z tańszą ofertą,
a później nikt nie sprawdza, czym faktycznie wykonywana jest usługa.
Nie twierdzimy, że tak wydarzyło się w Trzebnicy.
Pytamy, czy gmina zabezpieczyła się przed taką możliwością i czy przeprowadziła kontrolę.
Cztery autobusy i roczny kontrakt
Jest jeszcze jeden ekonomiczny wymiar tej sprawy.
Zamówienie obejmuje pięć linii A, B, C, D i E1. Linie B oraz D zostały ułożone tak, aby mógł je obsługiwać jeden autobus i jeden kierowca. Łącznie wykonawca miał więc wykazać cztery pojazdy. Roczny wolumen określono na około 124 tys. wozokilometrów.
Umowę podpisano 22 grudnia 2025 r. i przewidziano jej realizację przez 12 miesięcy.
Jeżeli okazałoby się, że zwycięzca rzeczywiście zamówił cztery młode pojazdy specjalnie na potrzeby tego kontraktu, pojawi się kolejne interesujące pytanie ekonomiczne:
jak finansowany był zakup taboru przy rocznym kontrakcie wartym 1,165 mln zł?
Nie chodzi o prostą tezę, że autobus musi „zwrócić się” w rok. Nie musi. Może być finansowany leasingiem, kredytem i pracować przez wiele lat na kolejnych kontraktach.
Ale zestawienie wartości pojazdów, kosztów finansowania, paliwa, kierowców, serwisu, ubezpieczenia i pozostałych kosztów z wartością kontraktu pozwoli ocenić, czy kalkulacja ekonomiczna była typowa i racjonalna.
Najpierw jednak trzeba wiedzieć, czy te autobusy w ogóle były kupowane na potrzeby Trzebnicy.
A kto mógł otrzymać pro formę?
Zmiana dokumentacji rodzi jeszcze jedno, bardziej subtelne pytanie.
Skoro do uzyskania 15 punktów wystarczała pro forma lub potwierdzenie zamówienia pojazdu, przedsiębiorca teoretycznie mógł wystąpić do sprzedawcy:
„Jeżeli wygram przetarg, kupię cztery takie autobusy. Proszę potwierdzić możliwość ich dostawy”.
To może być całkowicie normalna praktyka handlowa.
Ale właśnie dlatego ważna jest neutralność dostępu do takiego dokumentu.
Czy każdy uczestnik postępowania mógł na takich samych zasadach zdobyć potwierdzenie dostępności odpowiednich pojazdów?
Czy konkretny pojazd można było warunkowo zarezerwować?
Czy sprzedawca mógł wystawić podobne dokumenty kilku konkurującym ze sobą przewoźnikom?
Czy też określona pula autobusów była w praktyce dostępna tylko dla jednego przedsiębiorcy?
Na razie nie znamy odpowiedzi.
Nie wolno więc wyciągać wniosku, że mechanizm kogokolwiek faworyzował.
Ale skoro 15 punktów za rok produkcji przesądziło o wyborze oferty droższej o około 156 tys. zł, warto wiedzieć dokładnie, co było źródłem tych punktów.
Dokumentację zmieniano niemal do otwarcia ofert
Postępowanie opublikowano 21 listopada 2025 r.
Później następowała cała seria zmian i wyjaśnień: 24 listopada pojawił się zmieniony formularz oferty, kolejne materiały publikowano 25 i 26 listopada, następnie 1 i 2 grudnia, a jeszcze 3 grudnia opublikowano trzecie wyjaśnienia SWZ.
Termin składania ofert przypadał 5 grudnia o godz. 11.15.
Sama liczba zmian nie świadczy oczywiście o żadnej nieprawidłowości. Zamawiający ma prawo wyjaśniać i modyfikować dokumentację.
Ale w tej sprawie chronologia jest szczególnie ważna, ponieważ jednym ze zmienianych elementów był sposób dokumentowania pojazdów — a właśnie za pojazdy przyznawano punkty, które ostatecznie przesądziły o wyniku.
Dlatego chcemy poznać również pytanie wykonawcy, po którym gmina dopuściła fakturę pro forma lub potwierdzenie zamówienia.
Nie interesuje nas nazwisko pytającego, jeżeli dokumentacja go nie ujawnia.
Interesuje nas treść problemu, który spowodował zmianę zasad gry.
Na razie nie mówimy: „przetarg był ustawiony”
Byłoby to dziś nieuprawnione.
Dokumenty pokazują natomiast coś, co zdecydowanie zasługuje na wyjaśnienie.
Gmina Trzebnica:
planowała wydać 613 396,45 zł,
wybrała ofertę za 1 165 759,78 zł,
nie wybrała oferty najtańszej,
a o zwycięstwie droższej propozycji przesądziły punkty za rok produkcji autobusów.
Jednocześnie przed rozstrzygnięciem zmieniono zasady dokumentowania tych pojazdów w taki sposób, że do potwierdzenia roku produkcji dopuszczono również fakturę pro forma i potwierdzenie zamówienia.
Dlatego pytanie nie brzmi dziś:
„Czy przetarg został ustawiony?”
Brzmi znacznie precyzyjniej:
„Za jakie konkretnie autobusy Turbo-Trans otrzymał 15 punktów, czy pojazdy te w chwili składania oferty rzeczywiście posiadał, a jeśli dopiero zamierzał je kupić — czy zostały kupione, wprowadzone do obsługi trzebnickich linii i zweryfikowane przez gminę?”
Jeżeli gmina pokaże dokumenty i okaże się, że cztery zadeklarowane autobusy rzeczywiście jeżdżą po trzebnickich drogach — będziemy mieli odpowiedź.
Jeżeli nie — wtedy zacznie się druga część tej historii.
I będzie ona znacznie poważniejsza od pierwszej.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.






