O sztucznej inteligencji mówi się dziś albo z zachwytem, albo ze strachem. Jedni widzą w niej początek technologicznej rewolucji, inni odpowiadają: jaka tam inteligencja, skoro po dłuższej rozmowie potrafi zgubić kontekst albo popełnić banalny błąd.
My patrzymy na to trochę inaczej. Nie z perspektywy konferencji technologicznych ani efektownych prezentacji, lecz codziennej pracy redakcyjnej.
I po wielu miesiącach tej pracy mamy własną tezę:
AI jest mądra także mądrością swojego rozmówcy.
Nie oznacza to oczywiście, że użytkownik przekazuje maszynie swoją inteligencję. Chodzi o coś znacznie bardziej praktycznego. Ten sam system w rękach dwóch osób może dać rezultaty tak różne, jak gdyby były dziełem dwóch różnych technologii.
Czytaj dalej
Powiązany temat
AI nie wie, czego od niej nie wymagamy
Niedawno przygotowywaliśmy artykuł na podstawie materiału prasowego dotyczącego pewnej imprezy. Można było zrobić to standardowo: przeczytać komunikat, uporządkować informacje, napisać tekst i opublikować.
Tyle że podczas analizy pojawił się problem. Numeracja kolejnych edycji wydarzenia nie składała się logicznie.
Nie wiedzieliśmy, który numer jest właściwy. Wiedzieliśmy natomiast, że coś się nie zgadza. Dlatego numeracji nie powieliliśmy.
Zgłosiliśmy sprawę organizatorowi. Odpowiedź była znamienna: materiał wcześniej przeczytało mnóstwo osób i nikt tego nie zauważył.
Innym razem analizowaliśmy dokument dotyczący zmian w budżecie Wrocławia. Dziesiątki pozycji, kwoty, przesunięcia, zwiększenia i zmniejszenia.
Różnica?
Pięćdziesiąt groszy.
Budżetu miasta 50 groszy oczywiście nie przewróci. Nie będziemy również wszczynać dziennikarskiego śledztwa pod kryptonimem „Zaginione pół złotego”.
Ale analitycznie to ważny sygnał. Jeżeli dokument mówi, że określone wartości dają określoną sumę, rachunek powinien się zgadzać. Różnica 50 groszy może być zwyczajnym skutkiem zaokrąglenia. Może być omyłką. Może też oznaczać, że trzeba sprawdzić sposób wykonania pozostałych obliczeń.
I właśnie tutaj zaczyna się współpraca człowieka z AI.
Maszyna znalazła. Człowiek musi zrozumieć
Samo znalezienie anomalii nie wystarcza.
AI może powiedzieć: „te liczby się nie zgadzają”. Człowiek musi wiedzieć, jakie zadać następne pytanie.
Nie:
„Kto ukradł 50 groszy?”
Tylko:
„Skąd wynika różnica i czy podobne rozbieżności występują w innych częściach dokumentu?”
To kolosalna różnica.
I tutaj dochodzimy do rzeczy, której często brakuje w publicznej rozmowie o sztucznej inteligencji.
Najważniejszą kompetencją użytkownika AI wcale nie musi być znajomość informatyki.
Potrzebne są rzeczy znacznie starsze od ChatGPT: czytanie ze zrozumieniem, logika, umiejętność formułowania pytań, wiedza o świecie, krytycyzm i zdolność rozpoznania, że odpowiedź — choć brzmi pięknie — niekoniecznie ma sens.
„Muszę pójść na kurs AI”
Coraz częściej słyszymy takie zdanie.
— Muszę wybrać się na jakiś kurs AI.
I zawsze pojawia się pokusa, żeby odpowiedzieć:
— A zapytałeś AI, jak z nią pracować?
Brzmi banalnie. Ale właściwie dlaczego od tego nie zacząć?
Można napisać:
„Chcę zrobić to i to. Nie wiem, jak z tobą pracować. Powiedz, jakich informacji potrzebujesz”.
Można powiedzieć:
„Nie rozumiem twojego wyjaśnienia. Wytłumacz jeszcze raz, prościej”.
Albo:
„Nie jestem przekonany. Sprawdź własną odpowiedź i wskaż jej słabe punkty”.
Można również powiedzieć:
„Nie wiem, jakie pytanie powinienem zadać. Pomóż mi je sformułować”.
I AI nie westchnie ciężko po trzecim pytaniu. Nie spojrzy na zegarek. Nie odpowie: „przecież już tłumaczyłem”.
Można pytać po raz czwarty, dziesiąty i dwudziesty.
Oczywiście kurs może mieć ogromną wartość, jeśli uczy weryfikowania informacji, pracy ze źródłami, ochrony danych, ograniczeń modeli, automatyzacji czy budowania złożonych procesów. Ale przekonanie, że najpierw trzeba poznać sto „magicznych promptów”, aby w ogóle zacząć rozmawiać ze sztuczną inteligencją, stawia sprawę na głowie.
Najpierw trzeba nauczyć się rozmawiać.
AI też trzeba powiedzieć: „nie”
To być może najważniejsza rzecz, której nauczyła nas praktyka.
AI potrafi się mylić.
Potrafi być niezwykle przekonująca wtedy, gdy nie ma racji. Może źle zinterpretować dokument, pójść niewłaściwym tropem albo zaproponować rozwiązanie programistyczne, które wygląda znakomicie — do chwili, kiedy zostanie uruchomione.
I wtedy potrzebny jest człowiek, który powie:
Nie. Coś tutaj nie gra. Sprawdź jeszcze raz.
Niekiedy okazuje się, że rację miał człowiek. Innym razem ponowna analiza pokazuje, że to nasze pierwotne założenie było błędne.
I właśnie wtedy zaczyna się najciekawsza część pracy.
Człowiek stawia hipotezę. AI ją analizuje. Człowiek kwestionuje wynik. AI sprawdza inne możliwości. Człowiek konfrontuje je z rzeczywistością. Powstaje kolejna hipoteza.
To już nie jest:
pytanie → odpowiedź.
To jest wspólne rozwiązywanie problemu.
Nie trzeba wiedzieć wszystkiego
Paradoksalnie dobry użytkownik AI nie musi być ekspertem w każdej dziedzinie.
Powinien natomiast posiadać wystarczające kompetencje, aby rozumieć problem, umieć określić cel i — co szczególnie ważne — wiedzieć, kiedy czegoś nie wie.
Zdanie „nie rozumiem, wyjaśnij mi” jest podczas pracy z AI znacznie bardziej wartościowe niż udawanie wiedzy.
Sztuczna inteligencja daje człowiekowi możliwość wejścia na obszary, na których sam nie posiada pełnych kompetencji. Programista może szybciej analizować dokument prawny. Dziennikarz może badać dane. Specjalista od jednej dziedziny może tworzyć narzędzia wymagające wiedzy z innej.
Nie oznacza to, że nagle staje się ekspertem od wszystkiego.
Oznacza, że jego możliwości zostały rozszerzone.
Człowiek plus maszyna
Po naszej stronie redakcyjnego biurka nie widzimy więc pojedynku „człowiek kontra AI”.
Widzimy coś znacznie ciekawszego.
AI potrafi w krótkim czasie przeglądać ogromne ilości materiału, porównywać liczby, szukać zależności, proponować rozwiązania i niestrudzenie wracać do tego samego problemu.
Człowiek wnosi doświadczenie, intuicję, znajomość rzeczywistości, hierarchię wartości, odpowiedzialność i zdrowe pytanie:
„Czy to w ogóle ma sens?”
Osobno obie strony mają ograniczenia.
Razem mogą stworzyć bardzo mocny warsztat.
Dlatego być może źle stawiamy najpopularniejsze pytanie naszych czasów:
„Czy AI zastąpi człowieka?”
Nas znacznie bardziej interesuje inne:
„Co potrafi kompetentny człowiek, kiedy dostanie do dyspozycji kompetentną AI?”
Po tym, co widzimy we własnej pracy, odpowiedź zaczyna być naprawdę interesująca.
A jeżeli ktoś nadal uważa, że AI jest głupia, zawsze może z nią o tym porozmawiać.
Tylko warto zadać dobre pytanie.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

