Dwa lata przed Paczkomatem. Projekt z 2007 roku trafił do Rafała Brzoski

Oceń materiał

InPost podaje, że pomysł Paczkomatów zrodził się w 2009 roku. Tymczasem dwa lata wcześniej Rafał Brzoska otrzymał dokument proponujący skierowanie firmy na rynek Allegro i e-commerce, budowę sieci punktów przyjmowania i odbierania przesyłek oraz stworzenie całodobowych punktów samoobsługowych wykorzystujących kody kreskowe. Zachowała się nie tylko koncepcja. Jest również korespondencja z prezesem InPostu.

Historia sukcesu lubi być prosta.

Był przedsiębiorca. Była Poczta Polska i jej monopol. Były słynne metalowe blaszki dokładane do przesyłek, dzięki którym prywatny operator próbował poradzić sobie z obowiązującymi wówczas ograniczeniami rynku pocztowego. Potem pojawił się pomysł Paczkomatów, handel internetowy ruszył z ogromną dynamiką, a InPost wyrósł na jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek.

Reklama
Reklama

Tyle że historia przedsiębiorczości rzadko jest tak prosta, jak późniejsza firmowa legenda.

W archiwum zachował się trzystronicowy dokument z marca 2007 roku. Jego tytuł brzmi:

„Projekt budowy sieci w oparciu o klientów Allegro.pl i eBay.pl”.

Autorem jest Rafał Chwaliński. Dokument został przesłany bezpośrednio Rafałowi Brzosce oraz przedstawicielowi InPostu.

To ważne zastrzeżenie: Rafał Chwaliński jest dziś redaktorem Radia DTR, dlatego opisujemy tę historię z pełnym ujawnieniem autorstwa dokumentu i opieramy ją na zachowanych materiałach, a nie na wspomnieniach po niemal dwóch dekadach.

InPost walczył o listy. Projekt mówił: patrzcie na internet

W 2007 roku InPost znajdował się w zupełnie innym miejscu niż dzisiaj. Firma próbowała przełamywać dominację Poczty Polskiej na rynku tradycyjnych przesyłek.

Projekt Chwalińskiego proponował zmianę perspektywy.

Nie chodziło już tylko o to, jak odebrać Poczcie Polskiej kolejne listy.

Chodziło o odpowiedź na inne pytanie:

kto będzie woził miliony przedmiotów kupowanych właśnie przez internet?

Dokument rozpoczyna analizę Allegro, należącego wówczas do QXL Polska. Autor wskazywał na wielkość platformy, liczbę użytkowników i rosnącą wartość sprzedaży, po czym formułował zasadniczy wniosek:

„Dlatego należy przejąć udziały w tym rozwijającym się rynku, w zakresie usług pocztowych”.

To zdanie pochodzi z marca 2007 roku.

Dwa lata później InPost miał rozpocząć historię Paczkomatów.

Sprzedawca Allegro jako element sieci InPostu

Projekt nie ograniczał się do banalnego przewidywania, że handel internetowy będzie się rozwijał.

Autor próbował rozpisać mechanizm biznesowy.

Punktem wyjścia mieli być sprzedawcy Allegro — szczególnie ci, którzy każdego miesiąca wysyłali wiele przesyłek.

W dokumencie czytamy:

„Każdy z Tych sprzedawców, może się stać firma i punktem firmy IN POST”.

Następnie pojawia się propozycja zawarcia umowy z QXL i wykorzystania środowiska Allegro do budowy sieci InPostu.

Dzisiaj brzmi to niemal oczywiście.

W 2007 roku oczywiste nie było.

Firmy kurierskie były nastawione przede wszystkim na tradycyjne modele dostaw. Allegro rosło, ale cały polski ekosystem logistyczny dla e-commerce dopiero miał się ukształtować.

Przesyłka wpisana w system Allegro

Następny element projektu jest jeszcze ciekawszy.

Chwaliński proponował wprowadzenie usługi przesyłkowej bezpośrednio do systemu aukcyjnego. Cena dostawy miała stać się elementem transakcji, Allegro mogło otrzymywać prowizję, a InPost zyskiwałby klientów i promocję.

Sprzedawca miał natomiast otrzymać dostęp do narzędzi umożliwiających śledzenie przesyłki.

Kupujący — niższą cenę i możliwość sprawdzenia, gdzie znajduje się zakupiony towar.

Siedem lat później, w listopadzie 2014 roku, Allegro i InPost oficjalnie ogłosiły strategiczną współpracę.

W systemie Allegro pojawiły się usługi Allegro Paczkomaty InPost i Allegro Polecony InPost, a sprzedawca mógł dodać je bezpośrednio jako formę dostawy.

To nie dowodzi, że rozwiązanie z 2014 roku powstało na podstawie dokumentu z 2007 roku.

Pokazuje jednak coś, czego nie da się pominąć:

kierunek opisany siedem lat wcześniej rzeczywiście stał się później jednym z filarów współpracy InPostu z Allegro.

I wtedy pojawia się urządzenie

Najbardziej zastanawiający fragment projektu znajduje się jednak pod koniec dokumentu.

Autor proponuje:

„Dobrym systemem mogłoby być wprowadzenie całodobowych punktów wrzutowych przesyłek”.

Dalej opisuje urządzenie, które po odczytaniu kodu kreskowego z przesyłki drukowałoby potwierdzenie jej przyjęcia.

Punkty takie mogłyby powstawać między innymi przy stacjach benzynowych i obiektach handlowych.

Nie nazywa tego Paczkomatem.

Nie opisuje też wszystkich funkcji późniejszych urządzeń InPostu.

Dlatego byłoby nieuczciwe twierdzić, że dokument z marca 2007 roku jest projektem technicznym Paczkomatu.

Ale równie nieuczciwe byłoby udawanie, że podobieństwa nie ma.

W dokumencie wysłanym bezpośrednio do prezesa InPostu znajdujemy bowiem:

całodobową samoobsługę, punkt obsługi przesyłek, identyfikację kodem kreskowym, automatyczne potwierdzenie oraz lokalizowanie urządzeń przy istniejących obiektach handlowych.

A wszystko to w marcu 2007 roku.

Oficjalnie pomysł miał narodzić się w 2009 roku

I tu chronologia robi się szczególnie interesująca.

Sam InPost w opublikowanej historii firmy napisał:

„W 2009 roku zrodził się pomysł Paczkomatów”.

Firma przedstawia go jako odpowiedź na problem wejścia z rynku listowego na rynek paczek i rosnącego e-commerce.

InPost potwierdza również, że pierwsze przesyłki do Paczkomatów zaczął dostarczać w czerwcu 2009 roku.

Reklama

W listopadzie 2009 roku „Dziennik Polski” pisał już o jednym z pierwszych urządzeń stojących na terenie Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Tymczasem dokument zawierający pomysł całodobowego samoobsługowego punktu przesyłkowego został wysłany Brzosce w marcu 2007 roku.

Różnica: około dwóch lat.

„Klienci chcą paczki do domu”

Jest jeszcze korespondencja.

Po kilku miesiącach bez odpowiedzi Chwaliński ponownie zwrócił się do Rafała Brzoski.

22 lipca 2007 roku prezes odpowiedział.

Napisał, że InPost wcześniej pytał QXL o możliwość takiej współpracy, ale firma nie była zainteresowana. Jako argument przekazał stanowisko, że klienci chcą, aby paczka docierała do domu, zamiast odbierać ją w innych punktach.

To niezwykle interesujące w zestawieniu z tym, czym kilka lat później InPost tłumaczył sukces Paczkomatów.

Firma przekonywała, że urządzenia rozwiązują problem oczekiwania na kuriera i pozwalają klientowi odebrać paczkę wtedy, kiedy sam chce. W swojej historii InPost właśnie wygodę odbioru 24 godziny na dobę wskazuje jako jedną z zasadniczych przewag tego modelu.

Rynek zweryfikował więc założenie z 2007 roku brutalnie:

miliony klientów wcale nie potrzebowały kuriera pod drzwiami. Potrzebowały kontroli nad tym, kiedy odbiorą swoją przesyłkę.

„Bez łaski Allegro”

Odpowiedź Brzoski nie zakończyła korespondencji.

23 lipca 2007 roku Chwaliński zaproponował jeszcze jedno rozwiązanie.

Skoro QXL nie chce podpisać umowy, InPost może sprzedawać swoją usługę bezpośrednio na Allegro — poprzez oferty „Kup teraz”. Klient zamawiałby odbiór przesyłki, a system przekazywał informację odpowiedniemu operatorowi.

Mail kończył się przewidywaniem:

„Taki system zadziała bez łaski Allegro. A IN Post zbuduje naprawdę dobrą pozycję”.

Jedenaście miesięcy później sprawa wróciła.

Czerwiec 2008. „Jednak będzie Pan realizował przesyłki zakupione przez internet”

11 czerwca 2008 roku Chwaliński ponownie napisał do Brzoski.

Powodem był artykuł w „Nowym Przemyśle”, z którego wynikało, że InPost zamierza rozwijać obsługę przesyłek związanych z zakupami internetowymi.

Autor wcześniejszego projektu zapytał więc, w jakim zakresie firma korzysta z przedstawionej mu wcześniej koncepcji.

Brzoska odpowiedział zdecydowanie.

Zapytał, na jakiej podstawie Chwaliński twierdzi, że jakikolwiek projekt realizowany przez InPost pokrywa się w większym lub mniejszym zakresie z jego przemyśleniami.

I tutaj kończą się fakty, a zaczynają pytania.

Co dwa lata później mówił InPost?

Późniejsza narracja firmy opisuje 2009 rok jako moment, w którym trzeba było znaleźć sposób wejścia na rynek paczek.

W jednym z późniejszych wywiadów Brzoska tłumaczył, że firma dostrzegła gwałtowny wzrost wolumenu paczek generowanych przez klientów e-commerce i szukała sposobu dostarczania ich taniej niż klasyczni kurierzy.

W innym mówił, że tradycyjny biznes listowy tracił perspektywy, dlatego InPost potrzebował nowego modelu.

To właśnie tutaj dokument z marca 2007 roku staje się interesujący.

Bo dwa lata wcześniej ktoś przysłał prezesowi firmy analizę mówiącą w istocie:

przyszłość jest w przesyłkach powstających dzięki handlowi internetowemu.

I zaproponował sposób budowania wokół nich nowej sieci.

Nie odpowiadamy, kto wymyślił Paczkomat

Ten artykuł nie jest próbą udowodnienia, że Rafał Chwaliński jest twórcą Paczkomatu.

Nie mamy dokumentów pozwalających postawić tak daleko idącą tezę.

Nie wiemy, jak wewnątrz Integer.pl i InPostu przebiegały prace koncepcyjne, kto uczestniczył w spotkaniach, jakie projekty analizowano i kiedy dokładnie rozpoczęły się prace nad urządzeniem.

Sam Rafał Brzoska w jednym z wywiadów mówił później, że Paczkomaty powstały z potrzeby wejścia na rynek paczek, inspirowano się między innymi istniejącymi za granicą systemami skrytek, a wersję wprowadzoną przez InPost opracował firmowy dział badań i rozwoju.

To istotny fragment tej historii i nie zamierzamy go pomijać.

Ale istnieje również drugi dokument.

Ten z marca 2007 roku.

I dlatego można postawić zupełnie inne pytanie:

jaką rolę odegrał projekt, który dwa lata przed oficjalną datą narodzin Paczkomatów trafił bezpośrednio do Rafała Brzoski?

Pytania do Rafała Brzoski i InPostu

Przed zamknięciem tej historii chcemy zapytać Rafała Brzoskę i InPost między innymi:

  • czy firma posiada jeszcze projekt przesłany w marcu 2007 roku;
  • kto poza Rafałem Brzoską zapoznawał się z tym dokumentem;
  • czy projekt był analizowany lub przekazywany pracownikom Integer.pl albo InPostu;
  • kiedy dokładnie rozpoczęły się pierwsze wewnętrzne prace nad systemem samoobsługowych automatów paczkowych;
  • jakie dokumenty z lat 2007–2009 potwierdzają datę powstania tej koncepcji;
  • kiedy rozpoczęto rozmowy biznesowe z Allegro dotyczące obsługi przesyłek e-commerce;
  • czy propozycje opisane w projekcie z marca 2007 roku miały jakikolwiek wpływ na późniejsze decyzje firmy;
  • jak InPost wyjaśnia podobieństwo pomiędzy częścią rozwiązań opisanych w dokumencie a modelem rozwijanym w następnych latach.

To nie są pytania o to, kto ma prawo do pomnika.

To pytania o chronologię.

Historia jest ciekawsza od legendy

Dziś Paczkomat wydaje się rozwiązaniem niemal oczywistym.

Tak samo oczywiste wydaje się połączenie logistyki z Allegro, systemem płatności, śledzeniem przesyłki, automatycznym nadawaniem oraz odbiorem poza domem.

Ale łatwo uznać coś za oczywiste po tym, gdy ktoś zbudował na tym miliardowy biznes.

Znacznie ciekawsze jest spojrzenie na trzy kartki napisane w marcu 2007 roku.

InPost walczył wtedy z Pocztą Polską o tradycyjne przesyłki.

A w dokumencie wysłanym Rafałowi Brzosce ktoś pisał już o Allegro, rosnącym e-commerce, sieci punktów nadawczo-odbiorczych, śledzeniu przesyłek i całodobowych punktach samoobsługowych.

Dwa lata później pojawiły się pierwsze Paczkomaty.

Siedem lat później InPost podpisał strategiczne porozumienie z Allegro.

Reszta jest historią jednego z największych polskich sukcesów biznesowych.

Tylko że jego początek może być nieco ciekawszy, niż opowiada firmowa legenda.

„Dokument źródłowy: Projekt budowy sieci w oparciu o klientów Allegro.pl i eBay.pl, marzec 2007 r. [PDF]”Siec_sprzedazy_dla_InPost

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

10 komentarzy do “Dwa lata przed Paczkomatem. Projekt z 2007 roku trafił do Rafała Brzoski”

    1. Możliwe, że niewiele osób przeczyta cały tekst. Ale jeśli choć jedna przeczyta dokumenty, daty i korespondencję zamiast sam nagłówek, to już warto było go napisać.

      Nie wszystko musi być krótkie, łatwe i do przewinięcia kciukiem w trzy sekundy. Czasem trzeba po prostu pokazać źródła i zostawić czytelnikowi możliwość wyrobienia sobie własnego zdania.

      A skoro Pan przeczytał — to jednak tekst dotarł przynajmniej do jednego właściwego odbiorcy. 🙂

  1. pierwszy paczkomat jaki kojarzę powstał w 2001 roku w Niemczech i nazywał sie DHL Packstation, InPost nie wymyślił paczkomatow, ale z wielkim sukcesem je skomercjalizowal, a tego wątku z artykułu nie znałem, cóż, nie pierwszy raz zwycięzca bierze wszystko…

    1. I właśnie dlatego w artykule nie stawiamy tezy, że InPost „wymyślił paczkomat”. Sam pomysł automatów paczkowych istniał wcześniej, a DHL Packstation jest tu ważnym punktem odniesienia.

      Najciekawsze w naszym materiale jest coś innego: **w marcu 2007 roku do Rafała Brzoski trafił konkretny projekt łączący Allegro, e-commerce, punkty nadawczo-odbiorcze, śledzenie przesyłek i całodobową samoobsługę.** To było jeszcze zanim InPost uruchomił własną sieć Paczkomatów.

      Dlatego sednem nie jest pytanie „kto pierwszy wymyślił automat”, tylko **kiedy InPost dostał taki kierunek rozwoju, jak na niego odpowiedział i jak później ten model stał się jednym z fundamentów sukcesu firmy**.

      A z ostatnim zdaniem trudno się nie zgodzić: historia biznesu bardzo często pamięta przede wszystkim tego, kto najlepiej pomysł skaluje i komercjalizuje.

  2. Fajny ten artykuł wygenerowany przynajmniej po części poprzez AI.
    Ale czy autor tego pomysłu na automaty pączkowe (i notabene autor tego tekstu) jest świadom że pierwsze na świecie automaty paczkowe postawił DHL, na 6 lat przed jego rewolucyjnym pomysłem?
    A tych proroctw odnośnie roli Allegro i rosnącego rynku e-commerce to nawet nie sposób skomentować…

    1. Panie Pawle, oczywiście — DHL Packstation działał już wcześniej i właśnie dlatego w artykule nie stawiamy tezy, że autor projektu z 2007 roku „wymyślił automat paczkowy”.

      Sedno tekstu jest inne. W marcu 2007 roku do Rafała Brzoski trafił konkretny dokument, który łączył w jednym modelu: Allegro, rosnący e-commerce, punkty nadawczo-odbiorcze, śledzenie przesyłek oraz całodobową samoobsługę. To nie była przepowiednia o tym, że „internet będzie rósł”, tylko propozycja biznesowego kierunku dla InPostu w konkretnym momencie jego rozwoju.

      Można oczywiście uznać, że te elementy były oczywiste. Tyle że wtedy InPost przede wszystkim walczył o rynek tradycyjnych przesyłek, a kilka miesięcy później Rafał Brzoska odpowiadał, że QXL nie jest zainteresowane takim modelem, bo klienci chcą paczek dostarczanych do domu.

      Dlatego warto rozmawiać nie o tym, kto pierwszy na świecie postawił automat, ale o chronologii: **co dokładnie zaproponowano InPostowi w 2007 roku, jaka była odpowiedź i jak później rozwijał się model firmy**.

      A co do AI — narzędzia są dziś częścią pracy redakcyjnej. Dokument z 2007 roku, korespondencja i daty nie zostały jednak wygenerowane przez AI.

      1. A czy Pan redaktor słyszał o AI Act i konieczności oznaczania treści generowanych przez oraz przy pomocy AI od 2 sierpnia tego roku, czy nadal siedzi w piwnicy?

        1. Panie komentatorze, o AI Act słyszałem. Warto jednak przeczytać go trochę uważniej, zanim wyśle się redakcję do piwnicy. 🙂

          Od 2 sierpnia 2026 r. rzeczywiście obowiązują nowe wymogi przejrzystości z art. 50 AI Act. Nie oznaczają one jednak, że każdy tekst przygotowany przy pomocy AI musi być automatycznie oznaczony jako „wygenerowany przez AI”.

          Komisja Europejska wyjaśnia wprost, że tekst dotyczący spraw publicznych, który przeszedł rzeczywistą kontrolę człowieka lub kontrolę redakcyjną i za którego publikację odpowiada osoba lub redakcja, nie podlega obowiązkowi takiego oznaczenia. Chodzi o faktyczną ocenę treści, źródeł i odpowiedzialność redakcyjną, a nie tylko korektę przecinków.

          W tym przypadku źródłem materiału są autentyczne dokumenty, korespondencja i materiały archiwalne, a redakcja odpowiada za ich dobór, weryfikację, interpretację i publikację. AI jest narzędziem wspomagającym pracę, nie anonimowym autorem odpowiedzialnym za tekst.

          Tak więc AI Act znamy. Piwnicy również nie planujemy opuszczać — najwyraźniej jest tam całkiem niezły zasięg Google. 🙂

          1. I to się nazywa upadek dziennikarstwa, gdy redaktor nie potrafi samemu sklecić kilku zdań odpisując na komentarz, tylko używa do tego AI.

        2. Proszę przeczytać Panie Pawle AI Act dokładniej, za nim cis komuś Pan zarzuci. Jestem zwykłym zjadaczem chleba ale nie lubię bzdurnego czepiania się bo się komuś nudzi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry