Pumptrack w Prusicach pod wodą. Co poszło nie tak przy inwestycji za miliony?

Oceń materiał

Pumptrack w Prusicach pod wodą. Co poszło nie tak przy inwestycji za miliony?

Miała być jedna z wizytówek rekreacyjnych Prusic. Park Dinozaura przy ul. Młynarskiej planowano jako duży kompleks dla dzieci, młodzieży i dorosłych: z placami zabaw, skateparkiem, pumptrackiem, parkiem linowym, boiskiem, siłownią plenerową i wodnym placem zabaw.

Dziś uwagę mieszkańców zwraca jednak zupełnie inny obraz. Po opadach na części pumptracka zebrała się woda. Na opublikowanym w mediach społecznościowych zdjęciu widać kobietę, która ręcznie usuwa ją z toru. Autorka wpisu dziękuje jej za „uratowanie pumptracka w Prusicach”.

To sympatyczna historia o zaangażowaniu mieszkanki. Ale jednocześnie niewygodne pytanie o samą inwestycję.

Dlaczego obiekt sportowy, który kosztował miliony w ramach większego kompleksu, trzeba ratować przed wodą ręcznie?

Park za prawie 7 mln zł

Historia inwestycji sięga co najmniej 2017 roku. Już wtedy gmina zapowiadała zagospodarowanie terenu po dawnym basenie przy ul. Młynarskiej. W planach znajdowały się m.in. wodny plac zabaw, skatepark, pumptrack, boiska i infrastruktura rekreacyjna.

W 2022 roku projekt przeszedł do realizacji.

20 lipca 2022 roku Gmina Prusice ogłosiła zamówienie na budowę Parku Dinozaura. Wartość zamówienia oszacowano wówczas na 7 586 018,28 zł netto. Zakres obejmował nie tylko sam pumptrack, ale cały rozbudowany kompleks sportowo-rekreacyjny.

Po rozstrzygnięciu postępowania wykonawcą została Grupa POS-BET Sp. z o.o. z Wrocławia. Umowę podpisano 3 października 2022 roku. Wartość inwestycji wyniosła 6 869 381,45 zł, a jej realizacja miała potrwać 13 miesięcy. Gmina otrzymała na przedsięwzięcie 4,41 mln zł dofinansowania z Rządowego Funduszu Polski Ład.

Sam prusicki samorząd przedstawiał przedsięwzięcie jako jeden ze swoich dużych projektów. W gminnym informatorze pisano o „centrum rozrywki, sportu i rekreacji od Juniora do Seniora z prawdziwego zdarzenia”.

Miał być gotowy po 13 miesiącach

Jeżeli liczyć termin od podpisania umowy w październiku 2022 roku, podstawowy zakres inwestycji powinien zostać zrealizowany mniej więcej do jesieni 2023 roku.

Tymczasem sprawa Parku Dinozaura nie zakończyła się wraz z pierwotnym kontraktem.

W budżecie Gminy Prusice na 2024 rok wartość całego przedsięwzięcia wskazywano już na 7,2 mln zł, z czego 4,41 mln zł stanowiło dofinansowanie z Polskiego Ładu.

A w kolejnych latach pojawiły się następne postępowania dotyczące — co szczególnie istotne — dokończenia budowy.

Rok 2025: trzeba było dokańczać roboty

W czerwcu 2025 roku Gmina Prusice wszczęła postępowanie dotyczące:

„Dokończenia robót budowlanych w zakresie wykonania prac betoniarskich i żelbetowych na zadaniu pn. Park Dinozaura w Prusicach”.

Wartość tego zamówienia określono na 244 415,78 zł netto. Roboty miały obejmować brakujące lub niedokończone elementy betonowe i żelbetowe.

Co więcej, dokumentacja zamówienia odwołuje się do projektu sporządzonego przez Piotra Dominiczaka oraz pozwolenia na budowę nr 604/22 z 14 czerwca 2022 roku.

Zamówienia udzielono w trybie z wolnej ręki spółce komunalnej. Z informacji publikowanych w rejestrach zamówień wynika, że chodziło o Prusickie Drogi sp. z o.o.

I na tym nie koniec.

 

Kolejne „dokończenie”

W październiku 2025 roku gmina ogłosiła następne postępowanie:

„Dokończenie prac drogowych na zadaniu Budowa Parku Dinozaura w Prusicach”.

Zakres obejmował brakujące lub niedokończone elementy zagospodarowania terenu, układ komunikacyjny oraz przebieralnię terenową. Dokumentacja ponownie wskazywała, że wykonawca ma doprowadzić inwestycję do pełnej funkcjonalności i zgodności z projektem.

Potem pojawiło się jeszcze kolejne postępowanie — już jako:

„Dokończenie prac drogowych na zadaniu Budowa Parku Dinozaura w Prusicach – II postępowanie”.

W styczniu 2026 roku opublikowano wynik tego postępowania. Także tutaj gmina pisała o wykonywaniu brakujących lub niedokończonych elementów zagospodarowania terenu.

To oznacza, że inwestycja rozpoczęta umową z 2022 roku jeszcze kilka lat później wymagała kolejnych robót określanych oficjalnie jako jej „dokończenie”. Screenshot

A teraz pumptrack stoi w wodzie

I właśnie w tym miejscu zdjęcie opublikowane przez mieszkankę nabiera znaczenia.

Nie wiemy jeszcze, czy woda widoczna na torze jest skutkiem wady projektu, błędu wykonawczego, niewłaściwie ukształtowanych spadków, niedrożnego odwodnienia czy wyjątkowo intensywnego opadu.

Nie wolno tego przesądzać na podstawie jednego zdjęcia.

Reklama
Reklama
Reklama

Ale zdjęcie pokazuje coś, czego nie powinno się zignorować: na użytkowej powierzchni toru powstało rozległe zastois­ko wody, a jego usunięciem zajęła się mieszkanka.

Pumptrack jest obiektem, którego geometria terenu ma podstawowe znaczenie. Woda musi mieć możliwość skutecznego odpływu. Jeżeli regularnie pozostaje w nieckach toru, może ograniczać jego użytkowanie, przyspieszać degradację nawierzchni i powodować problemy eksploatacyjne.

Dlatego nie pytamy jeszcze: „kto spartaczył pumptrack?”.

Pytamy znacznie konkretniej:

czy wykonane odwodnienie odpowiada dokumentacji projektowej i czy działa tak, jak powinno?

Najważniejszy dokument leży dziś w projekcie

Kluczowa będzie dokumentacja projektowa zatwierdzona pozwoleniem na budowę nr 604/22.

To właśnie z niej powinno wynikać:

  • jakie spadki zaprojektowano na pumptracku;
  • gdzie miała być odprowadzana woda;
  • czy przewidziano odwodnienie liniowe, punktowe albo drenaż;
  • jakie rozwiązania przyjęto dla najniższych punktów toru;
  • jak miało wyglądać odwodnienie całego terenu;
  • czy projekt został wykonany zgodnie z dokumentacją.

Równie istotne będą protokoły odbioru.

Bo jeśli projekt przewidywał prawidłowe odwodnienie, a wykonany obiekt zatrzymuje wodę, pytanie przesuwa się w stronę wykonawcy oraz osób odpowiedzialnych za nadzór i odbiór.

Jeżeli natomiast projekt nie przewidział skutecznego rozwiązania odprowadzenia wód z toru, problem zaczyna się wcześniej — na etapie przygotowania inwestycji.

Jest jeszcze jedno pytanie: ile ostatecznie kosztował Park Dinozaura?

Pierwotna umowa opiewała na około 6,87 mln zł.

W budżecie na 2024 rok gmina wskazywała już 7,2 mln zł wartości całego zadania.

Następnie pojawiały się kolejne zamówienia na dokończenie robót.

Dlatego dziś nie wystarczy podać mieszkańcom kwoty z dnia podpisania pierwszej umowy.

Trzeba ustalić ostateczny, rzeczywisty koszt całej inwestycji, obejmujący pierwotny kontrakt, późniejsze roboty, ewentualne zmiany umowy, prace dodatkowe, nadzór, projekt oraz wszystkie koszty poniesione na dokończenie obiektu.

Od wizualizacji do eksploatacji

Gminne materiały promocyjne z początku inwestycji pełne były zapowiedzi.

Park miał być „centrum rozrywki, sportu i rekreacji z prawdziwego zdarzenia”. Miał służyć całym rodzinom, przyciągać mieszkańców i stać się kolejną atrakcją Prusic.

I właśnie dlatego warto dziś wrócić do tego projektu.

Nie po to, aby kwestionować potrzebę budowy pumptracka czy całego kompleksu.

Wręcz przeciwnie.

Jeżeli publiczne pieniądze wydano na obiekt mający służyć mieszkańcom przez wiele lat, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy został dobrze zaprojektowany, prawidłowo wykonany i należycie odebrany.

Uroczyste podpisanie umowy trwa kilkanaście minut.

Fotografie z placu budowy też wyglądają dobrze.

Prawdziwy sprawdzian inwestycji zaczyna się dopiero po otwarciu — kiedy przychodzą użytkownicy i pada pierwszy większy deszcz.

A w Prusicach po tym deszczu pojawiło się wiadro.

Radio DTR sprawdzi

Do Gminy Prusice skierujemy pytania dotyczące dokumentacji technicznej, odwodnienia pumptracka, odbiorów inwestycji, zgłaszanych usterek, gwarancji oraz ostatecznego kosztu całego Parku Dinozaura.

Poprosimy również o projekt dotyczący gospodarki wodami opadowymi i odwodnienia toru oraz dokumentację powykonawczą.

Dopiero zestawienie tych dokumentów pozwoli odpowiedzieć na najważniejsze pytanie:

czy pumptrack w Prusicach rzeczywiście ma problem techniczny, czy widoczna na zdjęciu woda była jednorazowym zdarzeniem?

Na razie jedno jest pewne: inwestycja, która miała być skończona po 13 miesiącach, jeszcze kilka lat później pojawiała się w oficjalnych zamówieniach gminy jako przedsięwzięcie wymagające „dokończenia”.

 

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry