Salmonella, pasożyty i osad na polach. Co naprawdę wywożono z oczyszczalni w Trzebnicy?

Oceń materiał

Setki ton komunalnych osadów ściekowych z oczyszczalni ERGO trafiały przez kolejne lata do rolniczego wykorzystania. WIOŚ ustalił jednak nie tylko przekraczanie dopuszczalnych dawek i braki w badaniach gruntów. W osadzie wykryto Salmonellę oraz żywe jaja pasożytów. Na dwóch działkach w Pawłowie Trzebnickim inspektorzy znaleźli odpowiednio 2300 i 93 żywe jaja pasożytów w kilogramie suchej masy. Do zakończenia kontroli osad pozostawał na gruntach. Teraz najważniejsze pytanie brzmi: co rosło na tych polach i co później stało się z plonami?

W tej historii nie chodzi o szambo wylane nocą do rowu.

Nie chodzi również o przypadkową ciężarówkę, która raz zawiozła odpad w niewłaściwe miejsce.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Protokół WIOŚ pokazuje zorganizowany i prowadzony przez kolejne lata system rolniczego zagospodarowania komunalnych osadów ściekowych wytwarzanych przez oczyszczalnię ERGO w Trzebnicy.

Sam taki sposób wykorzystania osadu jest prawnie dopuszczalny.

Ale tylko wtedy, gdy osad jest odpowiednio ustabilizowany i przygotowany, spełnia wymagania sanitarne, grunty są wcześniej badane, przestrzegane są dopuszczalne dawki, a rodzaj uprawy pozwala na jego zastosowanie.

I właśnie w tych punktach kontrola WIOŚ przyniosła ustalenia, których nie da się zbyć określeniem „drobne uchybienia”.

Osad wyjeżdżał regularnie

W protokole kontroli WIOS-WROC 161/2025 znajduje się zestawienie rolniczego wykorzystania osadów.

Według dokumentacji ERGO:

w 2023 roku zastosowano 422,75 tony osadów, zawierających 75,41 tony suchej masy.

W 2024 roku było to 358,54 tony osadów, czyli 54,5 tony suchej masy.

Do 18 lipca 2025 roku wskazano kolejne 258,405 tony, zawierające 55,94 tony suchej masy.

To już pokazuje skalę.

Nie mamy do czynienia z epizodycznym sposobem pozbycia się kilku ton materiału. Osady były przekazywane do rolniczego zagospodarowania systematycznie przez lata 2023, 2024 i 2025.

W tabelach kontrolnych WIOŚ widać kolejne daty wywozu do Pawłowa Trzebnickiego: od wiosny 2023 roku, przez następne miesiące 2023 i 2024 roku, aż po kolejne transporty w 2025 roku.

To ważne, bo zmienia perspektywę.

Pytanie nie brzmi już:

„czy na polu znalazł się osad?”

Wiemy, że się znalazł.

Pytanie brzmi:

jak działał cały system jego przekazywania, badania, dawkowania i kontroli?

Do czego miały służyć te grunty?

Tutaj dokument WIOŚ staje się szczególnie interesujący.

Dla 2023 roku jako cel zastosowania wpisano:

„uprawy roślin na kompost”.

Dla 2024 roku dokumentacja wskazuje:

„uprawy roślin na kompost / uprawa płodów rolnych do obrotu handlowego”.

W 2025 roku przy części osadów pojawia się już:

„uprawa płodów rolnych do obrotu handlowego”.

I właśnie w tym miejscu kończy się techniczna rozmowa o osadach, a zaczyna pytanie ważne dla każdego mieszkańca.

Jakie płody rolne były uprawiane?

Czy zostały zebrane?

Czy trafiły do sprzedaży?

Do jakiego rodzaju produkcji?

Czy były przeznaczone do spożycia przez ludzi, na paszę, do dalszego przetworzenia czy do innych celów?

Na te pytania opublikowany materiał nie daje kompletnej odpowiedzi.

Co znamienne, dokładnie takie pytanie znalazło się później w interpelacji: czy po zastosowaniu osadów z kontrolowanych działek zbierano plony przeznaczone do spożycia przez ludzi albo na paszę i czy informowano Sanepid, Inspekcję Weterynaryjną lub inne właściwe organy.

I właśnie tego musimy teraz dowiedzieć się do końca.

Salmonella nie została znaleziona tylko w oczyszczalni

To jeden z najważniejszych elementów całej historii.

WIOŚ pobrał próbki komunalnych osadów ściekowych i wykrył w nich Salmonellę oraz żywe jaja pasożytów jelitowych.

Później inspektorzy sprawdzili osad znajdujący się na dwóch działkach w Pawłowie Trzebnickim.

Wyniki były jednoznaczne.

Na obu działkach wykryto Salmonellę.

Na pierwszej stwierdzono 2300 żywych jaj pasożytów w kilogramie suchej masy.

Na drugiej — 93 żywe jaja pasożytów w kilogramie suchej masy.

WIOŚ uznał, że znajdujący się tam osad nadal stanowił zagrożenie bakteriologiczne i parazytologiczne. Do zakończenia kontroli nie został usunięty.

To bardzo istotne rozróżnienie.

Patogenów nie wykryto jedynie w próbce znajdującej się jeszcze na terenie instalacji.

Wykryto je również w materiale znajdującym się już na gruntach.

2300 jaj pasożytów to nie statystyka

Liczba brzmi abstrakcyjnie, dopóki nie przypomnimy, czego dotyczy.

W badaniach pojawiały się żywe jaja pasożytów jelitowych, w tym organizmów z rodzajów Ascaris, Trichuris i Toxocara.

To dlatego prawidłowa higienizacja osadu jest tak istotnym elementem technologii oczyszczalni.

Nie chodzi o estetykę.

Nie chodzi o zapach.

Chodzi o doprowadzenie materiału do takiego stanu, żeby jego wykorzystanie nie powodowało zagrożenia dla zdrowia ludzi, zwierząt oraz środowiska.

Tymczasem WIOŚ wskazał jednocześnie problemy ze stabilizacją i higienizacją osadów.

A system wapnowania budził zastrzeżenia

Z protokołu wynika, że część technologii odpowiedzialnej za przygotowanie osadów nie działała tak, jak powinna.

WIOŚ opisał niesprawność silosu wapna oraz sposób dozowania wapna, który nie gwarantował prawidłowej i powtarzalnej higienizacji.

Inspektorzy zwracali uwagę, że ilość wapna stosowana wobec masy osadów była bardzo mała, podczas gdy literatura branżowa wskazuje znacznie wyższe poziomy wymagane do skutecznej stabilizacji chemicznej.

To istotny element całej układanki.

Jeżeli później w badaniach osadu pojawiają się Salmonella i żywe jaja pasożytów, problemu technologicznego nie można traktować jako oderwanego szczegółu.

Właśnie dlatego obecnie trzeba ustalić, jak ERGO potwierdzało skuteczność higienizacji każdej konkretnej partii osadu przed jej wywozem na grunty. Takie pytanie wprost postawiono również w interpelacji.

Dawka trzy. Wyszło ponad dziesięć

Kolejna część protokołu jest równie wymowna.

Dla rolniczego wykorzystania komunalnych osadów ściekowych dopuszczalna dawka wynosi zasadniczo 3 Mg suchej masy na hektar w ciągu roku, z możliwością odpowiedniego kumulowania dawek przy określonych warunkach.

WIOŚ sprawdził konkretne działki.

Dla jednej z nich wyliczył, że w 2023 roku zastosowana ilość odpowiadała:

10,74 Mg suchej masy na hektar rocznie.

Czyli ponad 3,5 razy więcej niż roczny poziom 3 Mg.

Dla 2024 roku wyliczona dawka wyniosła:

7,56 Mg suchej masy na hektar rocznie.

Czyli ponad 2,5 razy więcej.

W obu przypadkach inspektorzy zapisali, że oznaczało to przekroczenie dopuszczalnej dawki.

I nie jest to jedyny problem z gruntami. WIOŚ ustalił również brak wymaganych badań części działek i nieprawidłowości dotyczące przekazywania informacji o dawkowaniu. W podsumowaniu kontroli zostało to zaliczone do stwierdzonych naruszeń.

Reklama
Reklama
Reklama

To nie były przypadkowe pola

Z dokumentów wynika, że ERGO miało zawarte umowy dotyczące odpłatnego rolniczego zagospodarowania ustabilizowanych komunalnych osadów ściekowych.

Pierwsza z nich pochodziła z marca 2023 roku, kolejna z początku 2025 roku.

Oznacza to więc zorganizowany model działania:

oczyszczalnia wytwarzała osad → osad był przekazywany określonym podmiotom → trafiał na wskazane grunty → jego wykorzystanie miało charakter rolniczy.

WIOŚ przeanalizował również karty przekazania odpadów i zestawiał miejsca oraz terminy transportów.

W przypadku Pawłowa Trzebnickiego mówimy więc o wielokrotnych dostawach prowadzonych na przestrzeni kolejnych lat, a nie o jednym zdarzeniu.

Kto był właścicielem gruntów?

I tu dochodzimy do pierwszej informacji, której nie możemy dziś rzetelnie podać.

Udostępniona wersja protokołu WIOŚ została zanonimizowana. Numery działek oraz większość danych dotyczących osób i podmiotów władających gruntami zostały zasłonięte.

Publiczne wyszukiwanie nie pozwoliło nam obecnie wiarygodnie ustalić wszystkich właścicieli działek objętych kontrolą.

Nie będziemy więc zgadywać.

To trzeba ustalić dokumentami.

Potrzebujemy od ERGO i WIOŚ:

  • numerów działek w zakresie, w jakim mogą zostać udostępnione;
  • umów dotyczących rolniczego zagospodarowania osadów;
  • dokumentacji potwierdzającej tytuł prawny do gruntów;
  • kart przekazania odpadów;
  • informacji o odbiorcach poszczególnych partii.

Dopiero wtedy można bezpiecznie ustalić pełny łańcuch odpowiedzialności.

Co rosło na tych polach?

To może być jeszcze ważniejsze niż nazwisko właściciela.

Protokół operuje kategoriami:

uprawy roślin na kompost

oraz

płody rolne do obrotu handlowego.

Ale nie odpowiada precyzyjnie, czy była to kukurydza, zboże, rzepak, roślina energetyczna czy inna uprawa.

Nie odpowiada też wprost, czy plony z działek, na których później wykryto patogeny, zostały wcześniej zebrane i gdzie trafiły.

I to jest luka, której nie można pozostawić.

Po wykryciu Salmonelli i żywych jaj pasożytów trzeba ustalić:

co rosło na konkretnej działce, kiedy zastosowano osad, kiedy pobrano próbkę, kiedy zebrano plon i co się z nim później stało.

To musi być chronologia działka po działce.

Czy Sanepid wiedział?

Jeżeli na gruntach, na których prowadzono produkcję rolną, wykryto osad stanowiący według WIOŚ zagrożenie bakteriologiczne i parazytologiczne, naturalne staje się pytanie o reakcję innych służb.

Czy poinformowano Państwową Inspekcję Sanitarną?

Czy poinformowano Inspekcję Weterynaryjną?

Czy zbadano plony?

Czy ograniczono użytkowanie działek?

Czy ktokolwiek sprawdził, czy produkty z tych gruntów nie weszły do łańcucha żywnościowego lub paszowego?

Właśnie dlatego interpelacja żąda informacji, czy po ujawnieniu patogenów ponownie zbadano grunty, jaki jest ich aktualny sposób użytkowania oraz czy zbierano z nich plony przeznaczone dla ludzi albo zwierząt.

Do końca kontroli osad nadal tam był

To zdanie należy powtórzyć, ponieważ jest kluczowe.

Do zakończenia kontroli osad, w którym wykryto zagrożenie bakteriologiczne i parazytologiczne, nie został usunięty z dwóch kontrolowanych działek.

Dlatego samo stwierdzenie, że obecnie „problem został rozwiązany”, nie wystarczy.

Potrzebujemy dokumentów:

kiedy osad usunięto albo poddano ponownej higienizacji,

ile go było,

dokąd trafił,

kto odebrał materiał,

czy ponownie zbadano osad i grunt,

oraz jakie były wyniki.

A może osad nie był problemem incydentalnym?

To pytanie wynika wprost ze skali dokumentacji.

W kolejnych latach wywożono setki ton materiału. WIOŚ znalazł przekroczenia dawek, braki w badaniach gruntów, problemy z higienizacją i niezgodności w ewidencji BDO. Wśród 13 naruszeń wskazanych dla Trzebnicy znalazły się właśnie kwestie związane z gospodarką osadową.

Dlatego trzeba sprawdzić nie tylko dwie działki, na których pobrano próbki.

Trzeba cofnąć się do wszystkich partii osadów przekazywanych od 2023 roku.

Jeżeli problem z technologią stabilizacji występował wcześniej, istotne staje się pytanie:

czy można z pełnym przekonaniem potwierdzić, że pozostałe partie wywożone na inne działki spełniały wszystkie wymagania sanitarne?

Część badań własnych spółki nie wykazywała przekroczeń, co trzeba odnotować.

Ale to właśnie dlatego chcemy zobaczyć pełną serię badań, a nie pojedyncze korzystne lub niekorzystne wyniki.

Gdzie kończy się osad, a zaczyna odpowiedzialność?

WIOŚ stwierdził w Trzebnicy 13 naruszeń. W dokumentacji pojawiają się gospodarka osadami, higienizacja, badania gruntów, BDO, przekroczenia parametrów ścieków oraz zrzuty bez wymaganych pozwoleń.

Inspekcja złożyła również do Prokuratury Rejonowej w Trzebnicy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Nie wiemy jeszcze, które dokładnie ustalenia były podstawą zawiadomienia. Nie przesądzamy też odpowiedzialności żadnej konkretnej osoby.

Ale mamy prawo pytać.

Kto zatwierdzał sposób zagospodarowania osadów?

Kto odpowiadał za proces ich higienizacji?

Kto sprawdzał wyniki badań przed wywozem?

Kto kontrolował dawki?

Kto weryfikował działki?

Kto prowadził BDO?

Kto miał wiedzę o nieprawidłowościach?

I kto po stronie właściciela spółki sprawdzał, czy mieszkańcy oraz środowisko są rzeczywiście bezpieczni?

Teraz potrzebna jest mapa całego procederu — dokument po dokumencie

Nie wystarczy już powiedzieć, że na dwóch działkach wykryto patogeny.

Trzeba odtworzyć cały system przepływu osadów od oczyszczalni do pola.

Dla każdej partii chcemy ustalić:

data wywozu → ilość → wynik badania osadu → działka → wynik badania gruntu → dopuszczalna dawka → faktyczna dawka → rodzaj uprawy → termin zbioru → odbiorca plonu.

Dopiero wtedy dowiemy się, czy mamy przed sobą zamknięty incydent dotyczący dwóch działek, czy problem znacznie szerszy.

Bo dzisiaj wiemy już jedno.

Z oczyszczalni w Trzebnicy nie wyjeżdżał anonimowy „nawóz”. Wyjeżdżały komunalne osady ściekowe, których prawidłowe przygotowanie i wykorzystanie podlega bardzo konkretnym rygorom.

A na dwóch działkach WIOŚ wykrył Salmonellę i żywe jaja pasożytów.

Teraz mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko, co trafiło na pola.

Mają prawo wiedzieć również:

co z tych pól później trafiło dalej.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry