Przejdź do treści
środa 21 października 2026
Imieniny: Bernard, Celina, Dobromił, Elżbieta, Urszula
21/10/2026Autor

Prokuratura konfrontuje wyjaśnienia Przemysława Krala i Radosława Piesiewicza. Przedstawiciel wierzycieli ujawnia, że mimo około pięciu tysięcy zgłoszeń ich łączna wartość jest obecnie nieco niższa niż 43 mln euro. Jednocześnie syndyk nie otrzymał oczekiwanych wyjaśnień od Krala po ogłoszeniu upadłości operatora Zondacrypto. Do upływu terminu zgłaszania wierzytelności pozostało sześć dni. Afera, która przez wiele tygodni koncentrowała się na politycznych kontaktach giełdy, wchodzi w etap weryfikacji wyjaśnień, poszukiwania majątku i sprawdzania rzeczywistej skali roszczeń.

21 października 2026 roku wiemy o Zondacrypto więcej niż jeszcze dwa dni temu.

Nie dlatego, że pojawiła się kolejna lista polityków mających kontakty z przedstawicielami giełdy.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nie dlatego, że ujawniono następne sponsorowane wydarzenie.

Tym razem najważniejsze informacje dotyczą tego, co dzieje się w samym śledztwie oraz w postępowaniu upadłościowym.

We Wrocławiu doszło do konfrontacji Przemysława Krala z Radosławem Piesiewiczem. Według ustaleń dziennikarzy obaj przedstawili rozbieżne wersje wydarzeń.

Tymczasem w Estonii syndyk nadal poszukuje majątku upadłego operatora giełdy, a przedstawiciel wierzycieli przyznaje, że nie potrafi dziś określić, jaką część pieniędzy uda się odzyskać.

Pojawia się też istotna korekta danych.

Wbrew wcześniejszym medialnym szacunkom pięć tysięcy zgłoszonych wierzycieli nie oznacza, że suma formalnie zgłoszonych roszczeń wynosi już około miliarda złotych.

To rozróżnienie jest kluczowe dla zrozumienia skali afery.

1. Wrocław: Kral i Piesiewicz skonfrontowani przez śledczych

20 października Radio ZET i Onet poinformowały o konfrontacji Przemysława Krala z Radosławem Piesiewiczem.

Według tych ustaleń czynność odbyła się dzień wcześniej, w poniedziałek 19 października, w siedzibie Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości we Wrocławiu.

Powodem miały być rozbieżności w ich wcześniejszych wyjaśnieniach.

To istotny moment postępowania.

Konfrontacja nie jest zwykłym powtórzeniem przesłuchania. Stosuje się ją, gdy organ prowadzący postępowanie chce wyjaśnić sprzeczności pomiędzy relacjami przesłuchiwanych osób.

Śledczy mogą wówczas zestawić konkretne twierdzenia, zapytać o dokumenty, daty, spotkania, płatności i okoliczności, które każda z osób przedstawia inaczej.

Nie oznacza to jednak, że po zakończeniu konfrontacji automatycznie wiadomo, kto mówi prawdę.

Sprzeczność między wyjaśnieniami nie jest dowodem winy którejkolwiek ze stron.

Może wynikać z odmiennych ocen zdarzeń, niepamięci, niepełnej wiedzy albo świadomego przedstawiania nieprawdziwej wersji. Ustalenie przyczyny wymaga innych dowodów.

Na obecnym etapie nie dysponujemy protokołem konfrontacji.

Nie znamy pełnej listy pytań ani dokładnej treści odpowiedzi.

Dlatego informacje o jej przebiegu należy traktować jako ustalenia dziennikarskie, a nie publicznie udostępnione wyniki czynności procesowej.

2. Co śledczy mogą sprawdzać?

Wcześniej Radosławowi Piesiewiczowi przedstawiono zarzuty dotyczące powoływania się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz działań związanych z zaspokajaniem wybranych wierzycieli giełdy.

W sprawie pojawiał się również luksusowy zegarek, którego przekazanie śledczy wiązali z podejrzeniem powoływania się na wpływy.

Piesiewicz nie przyznał się do winy.

Konfrontacja z Kralem może mieć znaczenie dla sprawdzenia, co obaj wiedzieli o określonych ustaleniach i płatnościach, jak interpretowali swoją współpracę oraz czy ich relacje znajdują potwierdzenie w dokumentach.

Nie wiemy jednak, które dokładnie zdarzenia były przedmiotem poniedziałkowej konfrontacji.

Nie należy więc przedstawiać domysłów o jej zakresie jako informacji z akt śledztwa.

Ważny jest natomiast sam kierunek postępowania.

Śledczy nie ograniczają się do zbierania kolejnych relacji. Według informacji medialnych zaczęli zestawiać je bezpośrednio ze sobą.

To etap, na którym znaczenie zyskują dokumenty finansowe, korespondencja, daty spotkań i potwierdzenia transferów.

3. Kral zabiega o nadzwyczajne złagodzenie kary?

Onet informuje, że Przemysław Kral stara się o możliwość skorzystania z instytucji określanej potocznie jako „mały świadek koronny”.

Chodzi o rozwiązanie przewidziane w prawie karnym, które w określonych warunkach może umożliwić nadzwyczajne złagodzenie kary sprawcy ujawniającemu organom ścigania istotne informacje.

Nie jest to jednak to samo co uzyskanie statusu świadka koronnego.

Nie oznacza automatycznego zwolnienia z odpowiedzialności.

Nie oznacza również, że wszystkie informacje przekazywane przez podejrzanego są prawdziwe.

Właśnie dlatego ich weryfikacja jest tak istotna.

Jeżeli osoba zainteresowana korzystniejszym rozstrzygnięciem przedstawia informacje obciążające innych, prokuratura musi ocenić je na tle niezależnych dowodów.

Konfrontacja może być jednym z elementów takiego sprawdzania.

Ostateczna ocena wiarygodności wyjaśnień należy jednak do organów procesowych, a w razie wniesienia aktu oskarżenia — do sądu.

4. Kolejne konfrontacje. Czy śledztwo wchodzi w decydujący etap?

Według informacji Onetu śledczy zamierzają konfrontować wyjaśnienia Krala również z relacjami innych podejrzanych.

W publikacji wymieniono Jaromirę W., Annę P. oraz Romana Ż.

To osoby pojawiające się we wcześniejszych komunikatach prokuratury dotyczących operacji finansowych i majątkowych związanych z giełdą.

Przedstawiciele śledztwa mają porównywać różne wersje wydarzeń.

Anonimowe źródło Onetu określiło ten etap jako decydujący.

To ocena rozmówcy dziennikarzy.

Nie jest oficjalnym komunikatem o zakończeniu śledztwa ani zapowiedzią konkretnej daty wniesienia aktu oskarżenia.

Z dotychczasowych informacji wynika, że postępowanie obejmuje liczne osoby, spółki, przepływy kryptowalut i transakcje zagraniczne.

Nawet istotne konfrontacje nie muszą oznaczać szybkiego finału.

Mogą natomiast wskazywać, że śledczy posiadają już materiał pozwalający na bardziej szczegółowe sprawdzanie sprzecznych relacji.

5. Syndyk nadal czeka na Krala

21 października „Fakt” opublikował rozmowę z Damianem Przybyłowskim, przewodniczącym komitetu wierzycieli upadłego operatora Zondacrypto.

Przybyłowski przekazał, że po ogłoszeniu upadłości nie doszło do oczekiwanego kontaktu Przemysława Krala z syndykiem.

Według jego relacji jeszcze na etapie postępowania o ogłoszenie upadłości Kral przekazał 27-stronicowe pismo dotyczące sytuacji giełdy.

Przybyłowski krytycznie ocenia jego zawartość, twierdząc, że dokument nie przyniósł oczekiwanych wyjaśnień.

To jednak ocena przedstawiciela wierzycieli.

Nie mamy podstaw, by uznać ją za niezależnie ustaloną treść i wartość dowodową całego pisma.

Przybyłowski poinformował również, że kontaktował się z adwokatem Romanem Giertychem, reprezentującym Krala w postępowaniu karnym.

Według jego relacji prawnik wskazał, że zakres pełnomocnictwa nie obejmuje postępowania upadłościowego.

Do oczekiwanego spotkania Krala z syndykiem — osobistego lub zdalnego — nie doszło.

To ważna informacja.

Ale należy odróżnić brak kontaktu z syndykiem od braku współpracy z prokuraturą.

Są to dwa różne postępowania, prowadzone na podstawie różnych przepisów i w różnych celach.

Kral może składać wyjaśnienia w polskim śledztwie, a jednocześnie nie udzielić informacji oczekiwanych przez estońskiego syndyka.

Nie oznacza to automatycznie naruszenia prawa.

Powstaje jednak pytanie, czy i w jaki sposób informacje o majątku uzyskane przez polskich śledczych mogą zostać wykorzystane w postępowaniu upadłościowym.

6. Majątek w siedmiu krajach. Kto naprawdę może go odzyskać?

Z wypowiedzi Przybyłowskiego wynika, że poszukiwanie majątku operatora obejmuje kilka państw.

To kolejny dowód na międzynarodowy charakter problemu, choć nie dowodzi jeszcze istnienia aktywów w każdym z tych krajów.

Spółki, rachunki bankowe, kryptowaluty, nieruchomości i wierzytelności mogą podlegać różnym systemom prawnym.

Dla syndyka kluczowe będzie ustalenie, które składniki majątku należą do masy upadłościowej.

Dla prokuratury — czy określone aktywa mają związek z czynami objętymi śledztwem.

To nie zawsze prowadzi do identycznych rezultatów.

Majątek zabezpieczony w postępowaniu karnym nie musi automatycznie stać się majątkiem przeznaczonym do podziału między wszystkich wierzycieli.

Z kolei syndyk może dochodzić roszczeń cywilnych niezależnie od tego, czy konkretna osoba zostanie skazana.

Dlatego jednym z najważniejszych pytań pozostaje zakres współpracy między polską prokuraturą a estońskim syndykiem.

Bez takiej współpracy odtworzenie przepływów finansowych może być znacznie trudniejsze.

7. Ważna korekta: pięć tysięcy wierzycieli to nie miliard złotych zgłoszonych roszczeń

To najważniejsza korekta, którą należy wprowadzić do wcześniejszych informacji o skali wierzytelności.

19 października Radio ZET podało, że do syndyka zgłosiło się około pięciu tysięcy osób.

W doniesieniach pojawiała się również średnia wartość roszczenia szacowana na około 200 tys. zł.

Pomnożenie tych dwóch liczb daje około miliarda złotych.

Nie jest to jednak potwierdzona łączna wartość zgłoszonych wierzytelności.

21 października Damian Przybyłowski przekazał „Faktowi”, że mimo rosnącej liczby zgłoszeń ich łączna wartość jest obecnie nieco niższa od około 43 mln euro wskazywanych na koniec września.

To zasadnicza różnica.

Nie można zatem przedstawiać miliarda złotych jako aktualnej wartości roszczeń zgłoszonych syndykowi.

Poprawne rozróżnienie wygląda następująco:

  • Około pięciu tysięcy osób zgłosiło roszczenia.
  • Około 43 mln euro to wcześniejsza wartość zgłoszeń, która według najnowszej relacji przedstawiciela wierzycieli została nieco skorygowana w dół.
  • Znacznie wyższe kwoty pojawiające się w dokumentach operatora dotyczą szacowanych zobowiązań, a nie wartości formalnie uznanych roszczeń.
  • Nie znamy ostatecznej kwoty, którą syndyk będzie mógł przeznaczyć na zaspokojenie wierzycieli.

Ta korekta nie zmniejsza znaczenia afery.

Przeciwnie.

Pokazuje, jak niebezpieczne jest mieszanie danych księgowych, szacunków, liczby poszkodowanych i formalnych zgłoszeń.

8. Dlaczego wartość zgłoszeń może spadać, choć przybywa wierzycieli?

Na pierwszy rzut oka brzmi to paradoksalnie.

Jeżeli liczba zgłoszeń rośnie, można oczekiwać, że ich łączna wartość również będzie rosła.

Tymczasem przedstawiciel wierzycieli informuje o korekcie w dół.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Możliwych wyjaśnień jest kilka.

Część roszczeń może zostać skorygowana po weryfikacji dokumentów.

Niektóre zgłoszenia mogą zawierać błędy w przeliczeniu kryptowalut na euro.

Mogą pojawiać się duplikaty, zgłoszenia niekompletne lub nieprawidłowo wycenione.

Możliwe są także różnice pomiędzy kwotą zadeklarowaną przez wierzyciela a kwotą uwzględnianą w roboczych zestawieniach syndyka.

To jednak hipotezy wyjaśniające mechanizm.

Nie mamy informacji, która z tych przyczyn odpowiada za aktualną zmianę.

Dlatego najważniejsze pytanie do syndyka brzmi: jaką metodą obliczana jest publikowana suma roszczeń i jakie korekty spowodowały jej obniżenie?

Bez odpowiedzi na to pytanie nie można rzetelnie oceniać dynamiki zgłoszeń.

9. Co trzecie zgłoszenie może wymagać poprawy

21 października Business Insider opublikował praktyczny materiał dotyczący zgłaszania wierzytelności.

Według przedstawionych informacji około 30 proc. spośród pięciu tysięcy zgłoszeń miało wady formalne.

To około półtora tysiąca spraw wymagających dodatkowej uwagi, jeśli odsetek odnosi się do całej wskazanej grupy.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie te osoby utracą roszczenia.

Wiele błędów można uzupełnić.

Problemem jest czas.

Zgłoszenie powinno być prawidłowo przygotowane, podpisane i doręczone zgodnie z wymogami postępowania.

Samo wysłanie wiadomości z informacją, że giełda jest winna pieniądze, może okazać się niewystarczające.

Co więcej, według przytoczonych informacji oczekiwanie na odpowiedź syndyka może trwać nawet tydzień.

Dla osób odkładających zgłoszenie na ostatnią chwilę oznacza to poważne ryzyko proceduralne.

10. Sześć dni do terminu. Czas działa na niekorzyść spóźnionych

Termin zgłaszania wierzytelności upływa 27 października 2026 roku.

Według przekazywanych informacji zgłoszenie powinno dotrzeć najpóźniej o godzinie 23.00 czasu polskiego.

Wierzyciele nie powinni zakładać, że wystarczy rozpocząć procedurę tego dnia.

Istotne jest skuteczne doręczenie dokumentów w wymaganej formie.

Spóźnione zgłoszenia mogą zostać potraktowane mniej korzystnie przy podziale majątku.

Nie oznacza to automatycznie całkowitej utraty prawa do dochodzenia należności.

Oznacza jednak możliwość pogorszenia sytuacji wierzyciela.

To ważniejsze niż polityczna sensacja.

Bo dla osoby, która utraciła oszczędności, termin procesowy może mieć większe znaczenie niż kolejne nazwisko pojawiające się w śledztwie.

11. PKOl: konfrontacja nie zastępuje audytu

Wątek Polskiego Komitetu Olimpijskiego pozostaje jednym z najważniejszych obszarów afery.

W ostatnich dniach Marian Kmita opisywał okoliczności zawarcia umowy sponsorskiej z Zondacrypto.

Według jego relacji część władz komitetu nie miała wcześniej pełnej informacji o przyszłym sponsorze, a niektórzy działacze zgłaszali zastrzeżenia.

To istotne świadectwo dotyczące procesu decyzyjnego.

Nie jest jednak dowodem przestępstwa.

Nie zastępuje protokołów posiedzeń, treści umowy ani dokumentacji finansowej.

Równolegle trwa zapowiedziany audyt finansów PKOl prowadzony przez EY.

W połowie października Kmita informował o zobowiązaniach organizacji szacowanych na blisko 8 mln zł.

Nie ma podstaw, aby całą tę kwotę przypisywać współpracy z Zondacrypto lub odpowiedzialności karnej Piesiewicza.

Najważniejsze będzie ustalenie, jakie zobowiązania wynikają z konkretnych umów, kiedy powstały i czy były prawidłowo wykazywane.

Konfrontacja Krala z Piesiewiczem dotyczy śledztwa karnego.

Audyt PKOl dotyczy finansów organizacji.

Oba procesy mogą dostarczyć istotnych informacji, ale ich wyników nie należy utożsamiać.

12. Politycy, fundacje, Republika i ustawa. Co rzeczywiście jest nowe?

W ostatnich dwóch dniach nie potwierdzono nowych zarzutów wobec Michała Moskala, Karola Nawrockiego ani osób reprezentujących fundacje polityczne czy Telewizję Republika.

Nie ma również nowego potwierdzonego rozstrzygnięcia, które dowodziłoby przestępczego wpływu przedstawicieli giełdy na proces legislacyjny dotyczący kryptoaktywów.

Wcześniejsze informacje o kontaktach politycznych, spotkaniach, sponsorowanych wydarzeniach i przekazywaniu propozycji zmian ustawowych pozostają ważne.

Ale samo ich istnienie nie przesądza o nielegalnym lobbingu.

Podobnie finansowanie wydarzenia medialnego lub działalności fundacji nie dowodzi przestępstwa.

Aby postawić dalej idące tezy, trzeba wykazać związek pomiędzy konkretną korzyścią, określonym działaniem i decyzją podejmowaną przez osobę pełniącą funkcję publiczną.

Właśnie tego rodzaju zależności powinny być sprawdzane na podstawie dokumentów, przepływów finansowych i wiarygodnych wyjaśnień.

Nie na podstawie politycznych deklaracji.

13. Największa sprzeczność: prokuratura rozmawia z Kralem, syndyk czeka

Zestawienie dwóch najnowszych informacji prowadzi do istotnego pytania.

Z jednej strony Przemysław Kral uczestniczy — według ustaleń mediów — w czynnościach procesowych polskiej prokuratury.

Z drugiej strony przedstawiciel wierzycieli twierdzi, że estoński syndyk nadal nie otrzymał od niego oczekiwanych wyjaśnień dotyczących majątku giełdy.

Nie musi to oznaczać sprzeczności prawnej.

Podejrzany ma określone uprawnienia procesowe, a jego obowiązki w postępowaniu upadłościowym mogą wynikać z innej podstawy prawnej i zależeć od pełnionej funkcji.

Nie można zatem automatycznie uznać braku spotkania z syndykiem za utrudnianie postępowania.

Powstaje jednak pytanie o skuteczność współpracy instytucji.

Jeżeli polscy śledczy dysponują informacjami o aktywach giełdy, czy mogą je przekazać estońskiemu syndykowi?

W jakim zakresie pozwalają na to przepisy i interes prowadzonego śledztwa?

Czy istnieją już konkretne wnioski o międzynarodową pomoc prawną?

Czy zabezpieczone w Polsce aktywa mogą w przyszłości służyć zaspokojeniu wierzycieli operatora?

To pytania o rzeczywistą możliwość odzyskania pieniędzy.

14. Co wynika z ostatnich wydarzeń?

Z nowych informacji można wyciągnąć cztery zasadnicze wnioski.

Pierwszy: śledztwo przeszło do sprawdzania sprzecznych wyjaśnień.

Konfrontacja Krala z Piesiewiczem jest istotną czynnością, ale nie przesądza o winie i nie oznacza automatycznie zakończenia postępowania.

Drugi: publiczne dane o roszczeniach wymagają większej dyscypliny.

Nie wolno utożsamiać pięciu tysięcy wierzycieli z miliardem złotych formalnie zgłoszonych należności. Najnowsza relacja przedstawiciela wierzycieli wskazuje na sumę nieco niższą niż 43 mln euro.

Trzeci: największym problemem pozostaje ustalenie majątku.

Wysokie kwoty wykazane w dokumentach giełdy nie oznaczają, że syndyk dysponuje odpowiadającymi im aktywami.

Czwarty: czas zaczyna mieć bezpośrednie znaczenie dla poszkodowanych.

Do terminu zgłoszeń pozostało sześć dni, a znaczna część złożonych dokumentów wymaga poprawy.

To oznacza, że sprawa Zondacrypto rozgrywa się dziś równolegle na dwóch płaszczyznach.

Pierwsza to odpowiedzialność karna.

Druga to rzeczywista możliwość odzyskania pieniędzy.

I nie ma gwarancji, że sukces na jednej z nich automatycznie przyniesie sukces na drugiej.

Zakończenie. Prawda o Zondacrypto będzie zapisana w dokumentach, nie w deklaracjach

Przez wiele tygodni opinia publiczna obserwowała kolejne nazwiska, spotkania, polityczne komentarze i medialne oskarżenia.

Teraz pojawia się etap, w którym słowa muszą zostać zestawione z dowodami.

Przemysław Kral i Radosław Piesiewicz przedstawili — według informacji dziennikarzy — różne wersje wydarzeń.

Prokuratura sprawdza te rozbieżności.

Syndyk poszukuje majątku i oczekuje wyjaśnień.

Wierzyciele poprawiają dokumenty.

A wartość zgłoszonych roszczeń okazuje się znacznie bardziej złożona, niż sugerowały wcześniejsze medialne szacunki.

To ważna lekcja również dla dziennikarstwa.

Nie każda liczba jest potwierdzoną stratą.

Nie każde powiązanie jest dowodem przestępstwa.

Nie każda sprzeczność w wyjaśnieniach oznacza kłamstwo.

Ale każda z tych okoliczności może prowadzić do ustaleń, jeżeli zostanie skonfrontowana z dokumentami.

Afera Zondacrypto nie zostanie wyjaśniona przez samo wskazanie winnych w politycznym sporze. Zostanie wyjaśniona wtedy, gdy uda się ustalić, co rzeczywiście wydarzyło się z pieniędzmi, kto podejmował decyzje i jaki majątek można odzyskać.

Dla poszkodowanych najważniejsza jest dziś jeszcze jedna rzecz.

27 października nie kończy się śledztwo. Kończy się podstawowy termin na zgłoszenie wierzytelności.

I tego terminu nie należy przegapić.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *