wtorek 29 września 2026
Imieniny: Michał, Rafał, Gabriel
29/09/2026Dziennikarz i redaktor naczelny
Oceń materiał

Jeszcze kilka dni temu pisaliśmy o byłym policjancie i dyrektorze bezpieczeństwa Zondacrypto Arturze K., 3900 bitcoinach, cypryjskiej licencji MiCA i pytaniu o to, gdzie właściwie podziały się aktywa klientów giełdy.

Od tego czasu sprawa nie zwolniła.

Wręcz przeciwnie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W ciągu kilku dni pojawiły się dokumenty dotyczące prac nad ustawą o kryptoaktywach, Michał Moskal zawiesił członkostwo w klubie PiS, prokuratura oficjalnie rozpoczęła odrębne śledztwo dotyczące możliwego przecieku informacji z akt Zondacrypto, a Prokurator Generalny zdecydował, że całe wielowątkowe postępowanie przejmie specjalny siedmioosobowy zespół działający w centrali Prokuratury Krajowej.

To ważny moment.

Bo Zondacrypto przestaje być już tylko zbiorem pojedynczych historii: zegarka Piesiewicza, spotkania na Ibizie, Republiki, fundacji, zaginięcia Sylwestra Suszka czy brakujących kryptowalut.

Prokuratura zaczyna traktować ją jako jeden wielowątkowy mechanizm wymagający osobnego zespołu śledczych.

I właśnie to jest najważniejszą zmianą ostatnich dni.

Moskal i Kral. Ibiza przestała być najważniejsza

Dotychczas najgłośniejszym elementem relacji Michała Moskala z Przemysławem Kralem było spotkanie na Ibizie 7 sierpnia 2025 roku.

Samo spotkanie można było tłumaczyć na wiele sposobów.

Moskal mówił, że chodziło m.in. o poszukiwanie sponsora dla wydarzenia organizowanego przez jego fundację.

Problem zrobił się znacznie poważniejszy, gdy Onet ujawnił dokumenty dotyczące poprawek PiS do ustawy o kryptoaktywach.

Janusz Kowalski potwierdził, że 7 września 2025 roku przesłał przygotowane przez siebie poprawki Michałowi Moskalowi.

Formalnie zostały one zgłoszone dopiero 23 września.

Ale zanim znalazły się w Sejmie, dokument trafił do Przemysława Krala.

Według ustaleń Onetu pośrednikiem był były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński. 22 września Kral miał przesłać mu swoją analizę poprawek z prośbą o przekazanie jej Moskalowi. Następnego dnia poprawki zostały formalnie zgłoszone podczas prac Komisji Finansów Publicznych.

I tutaj historia zmienia się zasadniczo.

Nie rozmawiamy już tylko o polityku, który spotkał przedsiębiorcę z branży kryptowalutowej.

Rozmawiamy o projekcie konkretnych zmian prawa, który przed oficjalnym zgłoszeniem znalazł się u szefa przedsiębiorstwa działającego na rynku, którego to prawo miało dotyczyć.

Co Kral oceniał?

Według ujawnionych materiałów Kral analizował rozwiązania dotyczące m.in. sankcji dla przedsiębiorstw kryptowalutowych, opłat nadzorczych, mechanizmu blokowania domen, okresu przejściowego oraz rozwiązań dotyczących kompetencji KNF.

I tu trzeba postawić bardzo wyraźną granicę.

Nie ma dowodu, że Przemysław Kral napisał poprawki PiS.

Nie ma dowodu, że zapłacił za ich zgłoszenie.

Nie ma również informacji, że Michał Moskal po otrzymaniu opinii Krala zmienił projekt zgodnie z jego sugestiami.

Co więcej, Janusz Kowalski utrzymuje, że to on był autorem poprawek.

Ale jest już udokumentowane coś innego:

projekt zmian dotyczących rynku kryptowalut przed oficjalnym zgłoszeniem został poddany ocenie człowieka stojącego na czele jednego z największych podmiotów tego rynku.

To jest fakt politycznie i legislacyjnie istotny niezależnie od późniejszych ocen.

Moskal zawiesza się w PiS

25 września nastąpiła pierwsza bezpośrednia konsekwencja polityczna.

Po rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim Michał Moskal poinformował o zawieszeniu swojego członkostwa w klubie parlamentarnym PiS.

Moskal nadal odrzuca interpretację, że działał na rzecz Zondacrypto.

W swoim stanowisku przekonywał, że nie chce, aby sprawa była wykorzystywana do obciążania całego ugrupowania.

To jednak jego polityczne stanowisko.

Faktem pozostaje, że ujawnienie dokumentów dotyczących procesu legislacyjnego doprowadziło już do konkretnej konsekwencji wewnątrz PiS.

I właśnie dlatego warto oddzielić dwie historie.

Jedna dotyczy odpowiedzialności karnej.

Druga — standardów tworzenia prawa i politycznej odpowiedzialności za kontakty z podmiotem, którego interesy mogą zależeć od treści tego prawa.

To nie jest to samo.

Zondacrypto ma jeszcze jedno śledztwo. Tym razem o przeciek

W cieniu politycznej awantury wydarzyło się coś potencjalnie bardzo ważnego dla samego postępowania.

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu oficjalnie potwierdziła wszczęcie odrębnego śledztwa dotyczącego możliwego bezprawnego ujawnienia informacji z postępowania Zondacrypto.

Postępowanie zostało wszczęte 10 września.

Zawiadomienie pochodziło ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Katowicach, czyli jednostki prowadzącej zasadnicze śledztwo.

Chodzi o możliwe ujawnienie osobom nieuprawnionym informacji dotyczących statusu procesowego oraz postawy procesowej Przemysława Krala.

Prokuratura mówi o możliwości działania „nieustalonych funkcjonariuszy publicznych lub innych osób”.

Przesłuchano już pierwszych świadków i zaplanowano kolejne czynności.

To bardzo ważne sformułowanie.

Nie oznacza, że prokurator ujawnił informacje.

Nie oznacza, że zrobił to policjant.

Nie oznacza również, że informacje otrzymał konkretny polityk czy dziennikarz.

Na obecnym etapie nie ma wskazanego publicznie podejrzanego.

Ale sama prokuratura uznała sytuację za wystarczająco poważną, żeby wszcząć osobne śledztwo.

Dlaczego ktoś interesuje się tym, co mówi Kral?

Bo Przemysław Kral nie jest zwykłym świadkiem.

Składa wyjaśnienia jako podejrzany.

Prokurator Ewa Wrzosek potwierdzała wcześniej publicznie, że Kral podjął współpracę ze śledczymi i przekazuje informacje dotyczące innych osób oraz nowych okoliczności mogących mieć znaczenie dla kolejnych wątków postępowania.

Dlatego wiedza o tym:

co powiedział,

kogo wskazał,

jakie dokumenty opisał,

które osoby mogą znaleźć się w zainteresowaniu śledczych

— może mieć ogromną wartość dla ludzi pojawiających się w jego wyjaśnieniach.

I właśnie dlatego śledztwo dotyczące przecieku z akt nie jest poboczną ciekawostką.

Może dotyczyć bezpieczeństwa całego postępowania.

A główne śledztwo właśnie zmienia skalę

28 września Prokurator Generalny Waldemar Żurek wydał zarządzenie nr 32/26.

Od 1 października 2026 roku dalsze prowadzenie śledztwa przejmie specjalny zespół działający w Prokuraturze Krajowej w Warszawie.

Zespół będzie liczył siedmioro prokuratorów.

Pokieruje nim prokurator Marek Wełna.

Prokuratorzy będą pracowali w siedzibie Prokuratury Krajowej przy ul. Postępu w Warszawie.

To już nie jest zapowiedź.

Decyzja została formalnie podjęta.

Co dokładnie przejmuje nowy zespół?

I tutaj komunikat prokuratury jest szczególnie interesujący.

Zespół nie dostaje jednego fragmentu sprawy.

Ma kontynuować wszystkie wątki postępowania o sygnaturze 1001-109.Ds.77.2022, prowadzonego dotychczas przez śląski wydział zamiejscowy PK.

Zakres obejmuje:

działalność osób i podmiotów związanych z funkcjonowaniem BitBay/Zondacrypto,

przepływy pieniędzy,

przepływy kryptowalut,

podejrzenia dotyczące oszustw wobec użytkowników giełdy,

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

oraz okoliczności zaginięcia Sylwestra Suszka.

To ostatnie jest szczególnie ważne.

Prokuratura nie rozdziela już finansowej historii Zondacrypto od zaginięcia jej współtwórcy.

Oba wątki pozostają w jednym postępowaniu.

Suszek nadal w centrum

Sylwester Suszek zaginął w marcu 2022 roku.

Od tamtej pory nie ustalono publicznie, co się z nim stało.

W ostatnich miesiącach wątek jego zaginięcia coraz mocniej łączy się jednak z osobami występującymi również w finansowej części postępowania.

Mamy Annę P., której prokuratura przedstawiła m.in. zarzut udziału w grupie mającej na celu przejęcie składników majątku Suszka.

Mamy wcześniejsze ustalenia dotyczące Mariana W.

Mamy Lukasa R. ps. „Ramzes”.

Mamy pytania o przelewy wykonywane po zaginięciu Suszka.

Mamy działania śledczych w miejscu, w którym Suszek był ostatnio widziany.

I teraz mamy formalną decyzję, że nowy centralny zespół będzie prowadził również ten wątek.

To pokazuje, że zaginięcie nie zostało potraktowane jako historyczny dodatek do finansowej afery.

Pozostaje jednym z jej zasadniczych elementów.

Piesiewicz i PKOl — bez nowego przełomu

W przypadku Radosława Piesiewicza nie pojawił się od naszego poprzedniego artykułu nowy zarzut, który zmieniałby jego sytuację procesową.

Pozostają wcześniejsze zarzuty dotyczące m.in. płatnej protekcji i działań związanych z zaspokajaniem części wierzycieli Zondacrypto.

Pozostaje również dokumentacja zabezpieczona przez śledczych w Polskim Komitecie Olimpijskim. Prokuratura oficjalnie potwierdzała wejście funkcjonariuszy do pomieszczeń PKOl w celu zabezpieczenia materiałów mogących stanowić dowody.

Nie będziemy jednak przedstawiali kolejnych politycznych wypowiedzi dotyczących Piesiewicza jako nowych faktów w śledztwie.

Na razie nowego przełomu procesowego tutaj nie ma.

Republika — dużo polityki, mało nowych faktów procesowych

Podobnie wygląda obecnie wątek Telewizji Republika.

Wcześniej ujawnione zostały kontakty przedstawicieli stacji i jej otoczenia z ludźmi Zondacrypto, działania PR oraz rozmowy dotyczące współpracy.

Pojawiły się również ustalenia dotyczące Tomasza Sakiewicza i Przemysława Krala.

Ale od naszego poprzedniego dużego materiału nie pojawił się nowy zarzut karny wobec kierownictwa stacji.

To ważne, bo wokół Republiki narosła już ogromna liczba komentarzy politycznych.

Komentarz nie jest jednak zarzutem.

A medialne powiązanie nie jest dowodem przestępstwa.

Nawrocki — również bez nowego dowodu

Nie pojawił się również materiał pozwalający stwierdzić, że Karol Nawrocki podejmował decyzje dotyczące ustawy o kryptoaktywach pod wpływem Przemysława Krala lub Zondacrypto.

Istnieją wcześniejsze ustalenia dotyczące prób uzyskania dostępu do Nawrockiego przez ludzi związanych z Kralem.

Istnieje spór dotyczący kolejnych wet wobec ustawy.

Ale nadal nie ma publicznego dowodu pozwalającego połączyć te elementy relacją:

Zondacrypto → wpływ → decyzja prezydenta.

Chronologia nie wystarcza.

7 października służby pójdą do Sejmu

Jest natomiast kolejna data, którą warto zapisać w kalendarzu.

7 października o godz. 11.00 odbędzie się zamknięte posiedzenie sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych.

Temat zapisano bardzo konkretnie:

„Informacja na temat potencjalnych zagrożeń na rynku kryptowalut oraz działań właściwych organów państwa związanych z funkcjonowaniem Zondacrypto”.

Informacje mają przedstawiać przedstawiciele koordynatora służb specjalnych, Ministerstwa Finansów, ABW, Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.

Posiedzenie będzie zamknięte.

Nie wiemy więc, ile informacji trafi później do opinii publicznej.

Ale sam jego zakres pokazuje coś istotnego.

Zondacrypto nie jest już traktowana wyłącznie jako sprawa upadłej giełdy.

Pojawia się również pytanie o bezpieczeństwo rynku i działania służb państwa.

Co więc naprawdę zmieniło się przez kilka dni?

Nie pojawiła się jedna bomba.

Pojawiło się coś ważniejszego.

Struktura.

Zaczynamy widzieć, jak poszczególne elementy układanki są przez śledczych i instytucje państwa składane w jeden obraz.

Mamy finansową część sprawy.

Mamy kryptowaluty.

Mamy ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo giełdy.

Mamy podejrzenia manipulowania danymi w systemie.

Mamy zaginięcie Sylwestra Suszka.

Mamy kontakty polityczne.

Mamy sponsoring.

Mamy PKOl.

Mamy ludzi mediów.

Mamy fundacje.

Mamy konsultacje dotyczące prawa regulującego branżę.

Mamy polityka, który po ujawnieniu dokumentów zawiesza członkostwo w klubie parlamentarnym.

Mamy osobne śledztwo dotyczące tego, kto wynosił informacje z głównego postępowania.

A od 1 października mamy mieć siedmioro prokuratorów w centrali Prokuratury Krajowej, których zadaniem będzie połączenie tych wątków.

To jakościowa zmiana.

I właśnie teraz trzeba uważać najbardziej

Im więcej nazwisk pojawia się wokół Zondacrypto, tym łatwiej stworzyć wrażenie, że każdy, kto spotkał Krala, dostał sponsoring, uczestniczył w wydarzeniu albo znalazł się w jego telefonie, jest częścią przestępczego mechanizmu.

Tak nie wolno tego opisywać.

Kontakt nie oznacza korupcji.

Sponsoring nie oznacza łapówki.

Konsultowanie projektu ustawy z przedsiębiorcą nie jest samo w sobie przestępstwem.

Zawiadomienie do prokuratury nie jest zarzutem.

Zarzut nie jest wyrokiem.

Ale jednocześnie nie można ignorować skali powiązań i chronologii wydarzeń.

Bo jeżeli przedsiębiorca z branży regulowanej otrzymuje projekt poprawek przed ich formalnym zgłoszeniem, opiniuje go, a dokument następnie trafia do procesu parlamentarnego — społeczeństwo ma prawo wiedzieć, jak dokładnie przebiegała ta droga.

Jeżeli informacje ze śledztwa trafiają do osób nieuprawnionych — trzeba ustalić, kto je przekazał i komu.

Jeżeli setki milionów w aktywach pojawiają się w dokumentach, a później nie można ich odnaleźć — trzeba ustalić, gdzie są pieniądze.

Jeżeli 3900 bitcoinów miało zostać użytych jako zabezpieczenie pożyczki — trzeba ustalić, czyje były, kto je otrzymał i gdzie znajdują się dziś.

A jeśli współtwórca giełdy zaginął cztery lata temu, trzeba wreszcie odpowiedzieć na najbardziej podstawowe pytanie:

co stało się z Sylwestrem Suszkiem?

Od 1 października odpowiedzi na te pytania będzie szukał specjalny zespół Prokuratury Krajowej.

I być może właśnie wtedy rozpocznie się najważniejszy etap całej afery Zondacrypto.

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.