Szczepienia przeciw grypie, borelioza, rehabilitacja, profilaktyka bólu kręgosłupa. Samorządy mogą wydawać własne pieniądze na zdrowie mieszkańców i rzeczywiście to robią. Problem zaczyna się wtedy, gdy zada się kilka prostych pytań: dlaczego wybrano właśnie ten problem zdrowotny, ilu mieszkańców rzeczywiście skorzystało, ile kosztował jeden uczestnik i czy po zakończeniu programu ktokolwiek sprawdził jego skuteczność? Regionalne izby obrachunkowe zrobiły to w całej Polsce. My zaczynamy robić to samo w powiecie trzebnickim.
Krajowa Rada Regionalnych Izb Obrachunkowych opublikowała w 2026 roku wyniki ogólnopolskiej kontroli finansowania świadczeń opieki zdrowotnej przez jednostki samorządu terytorialnego.
Kontrolerzy nie oceniali, czy plakat był ładny, konferencja dobrze wyglądała na Facebooku, a hasło programu brzmiało odpowiednio troskliwie. Sprawdzali coś znacznie mniej widowiskowego: prawo, dokumentację i pieniądze.
Kontrola dotyczyła wydatków z lat 2023–2024 i obejmowała zgodność działań samorządów z prawem oraz zgodność dokumentacji ze stanem faktycznym.
81 samorządów. Ponad 33,7 mln zł pod lupą
RIO skontrolowały 81 jednostek samorządu terytorialnego. Sprawdzono wydatki przekraczające 33,7 mln zł.
Najwięcej — ponad 25,5 mln zł — przypadało na samorządowe programy polityki zdrowotnej. Kolejne 6,89 mln zł wydano na dodatkowe świadczenia gwarantowane, a ponad 1,26 mln zł na dofinansowanie programów realizowanych przez inne podmioty.
Najciekawsza jest jednak nie sama suma.
W 54 jednostkach, w których kontrolowano własne programy polityki zdrowotnej, RIO stwierdziły 99 naruszeń.
W 16 JST finansujących dodatkowe świadczenia gwarantowane znaleziono kolejnych 17 naruszeń.
Nie oznacza to, że samorządowa polityka zdrowotna jest jednym wielkim bałaganem. Sama Krajowa Rada RIO podkreśla, że zasadniczo świadczenia finansowano prawidłowo. Jednocześnie wskazuje, że najwięcej uchybień występowało właśnie przy własnych programach polityki zdrowotnej, a część problemów wynikała ze zwykłych zaniedbań proceduralnych.
I właśnie w tym miejscu raport ogólnopolski spotyka się z naszym lokalnym podwórkiem.
Zaczynamy od powiatu trzebnickiego
Radio DTR sprawdzi, jak z możliwości finansowania ochrony zdrowia korzystają:
Powiat Trzebnicki, Trzebnica, Oborniki Śląskie, Prusice, Żmigród, Zawonia i Wisznia Mała.
Nie interesuje nas wyłącznie odpowiedź na pytanie: „ile wydaliście?”.
To najłatwiejsza część.
Interesuje nas przede wszystkim:
na podstawie czego zdecydowano, że właśnie ten problem zdrowotny wymaga finansowania, ilu mieszkańców skorzystało, kto otrzymał pieniądze, ile kosztowało pojedyncze świadczenie i jaki był rezultat.
Bo program polityki zdrowotnej nie powinien powstawać według zasady: mamy pieniądze, więc wymyślmy coś zdrowotnego.
Powinien wynikać z rozpoznanych potrzeb.
Powiat Trzebnicki: najpierw borelioza, teraz kręgosłupy
Pierwsze dokumenty pokazują, że Powiat Trzebnicki korzysta z tego instrumentu.
W latach 2024–2025 realizowany był „Program profilaktyki boreliozy w Powiecie Trzebnickim”.
Dokument programu przewidywał m.in. działania edukacyjne, konsultacje lekarskie, diagnostykę, monitoring oraz późniejszą ewaluację. W harmonogramie zapisano również przygotowanie programu, oświadczenie do AOTMiT, procedurę konkursową, wybór realizatora i ocenę wykonania programu.
To już daje nam możliwość sprawdzenia nie zamiaru, lecz rezultatu.
Ilu mieszkańców rzeczywiście uczestniczyło?
Ile wykonano badań?
Ile przypadków skierowano do dalszej diagnostyki lub leczenia?
Ile kosztował program w przeliczeniu na jednego uczestnika?
I najważniejsze: co wykazała ewaluacja?
Tymczasem powiat rozpoczął kolejny program — tym razem dotyczący profilaktyki przewlekłych bólów kręgosłupa wśród mieszkańców Powiatu Trzebnickiego na lata 2026–2030.
W marcu 2026 roku powiat informował o pozyskaniu 50 tys. zł dofinansowania z budżetu województwa dolnośląskiego. Program ma obejmować m.in. szkolenia personelu, edukację, specjalistyczne wizyty diagnostyczno-terapeutyczne oraz rehabilitację.
W sierpniu 2026 roku starostwo opublikowało informację o wyborze realizatora programu.
Będziemy więc sprawdzać cały łańcuch:
potrzeba → program → pieniądze → konkurs → wykonawca → pacjent → efekt.
Bez przeskakiwania z punktu „pieniądze” bezpośrednio do „sukces”.
Wisznia Mała szczepi mieszkańców 60+
Znacznie łatwiej znaleźć konkretny program w Wiszni Małej.
Gmina realizuje w latach 2024–2026 program „Grypa 60+”, skierowany do mieszkańców, którzy ukończyli 60 lat.
Realizatorem jest Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej — Ośrodek Zdrowia w Wiszni Małej. Gmina wprost informuje, że szczepienia finansowane są z jej budżetu przy wsparciu finansowym samorządu województwa dolnośląskiego.
Tu można już zadawać pytania porównawcze.
Ilu mieszkańców powyżej 60. roku życia mieszka w gminie?
Ilu zostało zaszczepionych?
Jaki procent grupy docelowej objął program?
Ile kosztowała jedna zaszczepiona osoba?
To są liczby, które pozwalają ocenić program znacznie lepiej niż zdanie: „gmina dba o seniorów”.
Zawonia pokazuje, dlaczego trzeba czytać uchwały do końca
Zawonia jest jeszcze ciekawszym przykładem.
W grudniu 2020 roku Rada Gminy przyjęła „Program profilaktyki schorzeń narządu ruchu dzieci, młodzieży i dorosłych w Gminie Zawonia”, pierwotnie przewidziany na lata 2021–2024.
I gdyby zatrzymać się wyłącznie na tym dokumencie, można byłoby dziś napisać, że program trwał do końca 2024 roku.
Tyle że samorządowych dokumentów nie czyta się do pierwszego wygodnego wyniku wyszukiwarki.
W sierpniu 2021 roku Rada Gminy Zawonia podjęła uchwałę uchylającą wcześniejszą uchwałę o programie, z mocą od 1 stycznia 2022 roku.
To istotna różnica.
Tym bardziej że w sprawozdaniu z wykonania budżetu za 2021 rok znajdujemy wydatki na ochronę zdrowia, w tym 81 041,20 zł dotacji przeznaczonych łącznie na program dotyczący schorzeń narządu ruchu oraz program profilaktyki HPV.
Czyli trzeba ustalić dokładnie:
ile przypadło na każdy z programów,
dlaczego jeden został uchylony,
jak wyglądało jego rozliczenie,
co osiągnięto przed zakończeniem,
i jakie programy zdrowotne zastąpiły go później.
To dobry przykład pokazujący, dlaczego sama nazwa programu albo stara uchwała nie wystarcza do opisania rzeczywistości.
A Oborniki Śląskie, Prusice i Żmigród?
Tutaj na tym etapie nie zamierzamy zgadywać.
W publicznie dostępnych materiałach można znaleźć różne działania dotyczące zdrowia, profilaktyki, pomocy społecznej czy usług medycznych, ale to nie oznacza automatycznie, że są one programami polityki zdrowotnej finansowanymi przez daną gminę w rozumieniu ustawy.
I właśnie dlatego skierujemy pytania bezpośrednio do samorządów.
Brak programu również jest informacją.
Jeżeli gmina przez kilka lat nie realizowała własnego programu polityki zdrowotnej, chcemy wiedzieć:
czy wynikało to z analizy potrzeb mieszkańców, czy po prostu z tego instrumentu nie korzystano?
Program musi mieć cel. Nie tylko nazwę
Prawo wymaga od programu znacznie więcej niż atrakcyjnego tytułu.
Program polityki zdrowotnej powinien wskazywać między innymi problem zdrowotny, dane epidemiologiczne, populację docelową, cele, mierniki efektywności, sposób monitorowania i ewaluacji, a także budżet obejmujący koszty jednostkowe, całkowite oraz źródła finansowania.
To oznacza, że przy każdym lokalnym programie możemy zadać jedno fundamentalne pytanie:
czy samorząd po zakończeniu potrafi wykazać, że za wydane pieniądze osiągnął to, co wcześniej obiecał?
Nie: ile ulotek rozdano.
Nie: ile zdjęć opublikowano.
Nie: ilu samorządowców pojawiło się podczas inauguracji.
Tylko: jaki problem zdrowotny udało się ograniczyć albo ilu mieszkańcom realnie zapewniono potrzebne świadczenie.
Jest jeszcze raport końcowy
To może okazać się jednym z najważniejszych elementów naszej kontroli.
Po zakończeniu programu samorząd powinien sporządzić raport końcowy. Dokument ma zawierać między innymi opis osiągnięcia celów, wykonane działania, wyniki monitorowania i ewaluacji oraz koszty.
Raport należy sporządzić w ciągu trzech miesięcy od zakończenia programu, przekazać do AOTMiT i udostępnić w BIP.
Dlatego będziemy szukać nie tylko uchwał rozpoczynających programy.
Będziemy przede wszystkim szukać ich zakończeń.
Bo samorządowa polityka zdrowotna zaczyna się od deklaracji, ale jej prawdziwa wartość wychodzi dopiero przy rozliczeniu.
RIO znalazła także przypadki poważniejsze
Raport pokazuje, że błędy nie zawsze kończyły się uwagą w protokole.
Regionalne izby kierowały również zawiadomienia o możliwości naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Dotyczyło to m.in. przedłużania programu poza okres wynikający z uchwały, dokonywania wydatków po nieprawidłowych zmianach umów czy przekazywania dotacji po terminach przewidzianych w umowach.
Zdrowie jest więc społecznym celem wydatku.
Ale pieniądz pozostaje publiczny.
I od dobrego celu nie przestają obowiązywać przepisy.
Teraz sprawdzamy siedem samorządów
To dopiero początek.
Do siedmiu samorządów powiatu trzebnickiego skierujemy pytania o programy polityki zdrowotnej oraz finansowanie dodatkowych świadczeń w latach 2023–2026.
Będziemy zestawiać:
program, jego koszt, wykonawcę, liczbę uczestników, koszt przypadający na jedną osobę, źródła finansowania, wymagane opinie, raport końcowy oraz osiągnięte rezultaty.
Dopiero wtedy będzie można odpowiedzieć na pytanie, które w samorządowej polityce zdrowotnej powinno padać znacznie częściej:
samorząd płaci za zdrowie. Ale czy naprawdę wie, za co — i co za te pieniądze otrzymują mieszkańcy?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.




