Mieszkańcy Budczyc sprzeciwili się projektowi miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla swojej miejscowości. W przyjętej 25 sierpnia 2026 roku uchwale Zebrania Wiejskiego wskazują na zagrożenie podtopieniami oraz możliwy konflikt interesów dotyczący działki nr 29. Ich zarzuty są poważne, jednak wymagają oddzielenia faktów od ocen i prawnych zapowiedzi, których spełnienia na obecnym etapie nikt nie może zagwarantować.
Jedno nie ulega wątpliwości: mieszkańcy nie chcą, aby o przyszłości terenów ważnych dla lokalnej retencji decydowano bez szczegółowej analizy hydrologicznej i pełnego wyjaśnienia wszystkich wątpliwości.
Uchwała mieszkańców trafiła do radnych
Zebranie Wiejskie Sołectwa Budczyce przyjęło 25 sierpnia Uchwałę nr 2/2026, w której wyraziło „kategoryczny sprzeciw” wobec projektu MPZP w przedstawionym do konsultacji kształcie.
Dokument został przekazany przewodniczącej Rady Gminy i radnym podczas posiedzenia Komisji Rozwoju Gospodarczego, Planu i Budżetu. Oficjalny BIP potwierdza, że komisja odbyła się 27 sierpnia 2026 roku.
Uchwała Zebrania Wiejskiego jest formalnym stanowiskiem mieszkańców i nie powinna zostać sprowadzona do luźnej opinii wypowiedzianej podczas spotkania. Nie jest jednak decyzją wiążącą organy gminy i sama nie zatrzymuje procedury planistycznej. Jej polityczne znaczenie jest natomiast oczywiste: radni otrzymali wyraźny sygnał, że część lokalnej społeczności nie akceptuje projektu bez dodatkowych wyjaśnień.
O wodzie nie można rozmawiać wyłącznie na papierze
Najpoważniejszym zarzutem mieszkańców jest możliwość pogorszenia stosunków wodnych.
Budczyce nie znajdują się wprawdzie na wyznaczonym obszarze szczególnego zagrożenia powodzią, ale nie oznacza to, że nie mogą występować tam lokalne podtopienia po ulewnych deszczach. Mapy zagrożenia powodziowego nie odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące zalewania niewielkich obniżeń terenu, dawnych stawów, rowów i sąsiednich posesji.
Sama prognoza oddziaływania na środowisko wskazuje, że przez obszar objęty planem przepływa Głęboki Rów. Dokument opisuje także północną część gminy jako teren z gęstą siecią cieków, zbiorników wodnych i rowów melioracyjnych.
Co więcej, autorzy prognozy przyznają, że przyszła zabudowa może powodować:
- ograniczenie naturalnej retencji wskutek nadmiernego uszczelniania powierzchni,
- lokalne zmiany stosunków wodnych związane z utwardzaniem terenu i odwodnieniami,
- skumulowane oddziaływanie nowych inwestycji, szczególnie bez odpowiedniej rozbudowy infrastruktury.
Mimo to końcowa ocena prognozy jest uspokajająca: oddziaływanie planu na wody ma być nieznaczne, lokalne i możliwe do ograniczenia.
I właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: na podstawie jakich obliczeń wyciągnięto tak optymistyczny wniosek?
W udostępnionej dokumentacji nie przedstawiono szczegółowego bilansu retencji dla całej miejscowości, modelu spływu po intensywnych opadach ani wariantowej analizy pokazującej, dokąd trafi woda po zabudowaniu i podniesieniu kolejnych nieruchomości. Są ogólne oceny, ale mieszkańcy pytają o konkretne podwórka, rowy, obniżenia terenu i kierunki odpływu.
Woda, niestety, nie czyta uzasadnień do uchwał. Płynie tam, gdzie pozwalają jej ukształtowanie terenu i drożność odpływów.
Ilustracja do artykułu Budczyce pytają (AI)
Plan zawiera zabezpieczenia, ale czy są wystarczające?
Nie można uczciwie stwierdzić, że projekt pozwala na zasypanie wszystkich terenów retencyjnych. Dokument zachowuje pięć obszarów wód powierzchniowych oznaczonych symbolami od 1WS do 5WS oraz sześć terenów zieleni naturalnej, na których obowiązywać ma zakaz zabudowy.
Projekt nakazuje również stosowanie rozwiązań służących zatrzymywaniu wód opadowych i roztopowych z dachów oraz terenów utwardzonych w obrębie posesji.
To jednak nadal nie odpowiada na pytanie o skutek łączny.
Zatrzymanie deszczówki na pojedynczej działce jest potrzebne, lecz nie zastępuje analizy całej lokalnej zlewni. Jeżeli kilka lub kilkanaście nieruchomości zostanie podniesionych, utwardzonych albo zabudowanych, woda może zostać skierowana na działki położone niżej. Do oceny takiego ryzyka potrzebne są rzędne terenu, kierunki spływu, przepustowość rowów i urządzeń wodnych oraz dane dotyczące historycznych podtopień.
Działka nr 29 i zarzut konfliktu interesów
Mieszkańcy twierdzą, że właścicielką działki nr 29 jest Wójt Gminy Zawonia, a rozwiązania planistyczne mają być dla tej nieruchomości szczególnie korzystne.
To zarzut, którego nie wolno ani zlekceważyć, ani przyjmować bez sprawdzenia.
Gmina powinna jednoznacznie odpowiedzieć:
- kto jest właścicielem lub współwłaścicielem działki nr 29,
- jakie przeznaczenie ma ona w obowiązującym planie,
- jakie przeznaczenie przewidziano w nowym projekcie,
- czy zmiana może spowodować wzrost wartości nieruchomości,
- kto uczestniczył w przygotowaniu i akceptowaniu rozwiązań dotyczących tej działki,
- czy sporządzono opinię prawną dotyczącą ewentualnego konfliktu interesów.
W uchwale mieszkańcy powołują się na art. 24 Kodeksu postępowania administracyjnego. Przepis ten dotyczy jednak przede wszystkim wyłączenia pracownika organu od udziału w postępowaniu. Wyłączenie organu w sprawie dotyczącej interesu majątkowego jego kierownika reguluje art. 25 KPA.
Dodatkowa trudność polega na tym, że sporządzanie MPZP jest procedurą legislacyjną zakończoną przyjęciem aktu prawa miejscowego, a nie zwykłym postępowaniem administracyjnym dotyczącym jednej strony. Ustawa przypisuje przygotowanie projektu wójtowi, natomiast uchwalenie planu należy do rady gminy.
Nie oznacza to, że problem bezstronności nie istnieje. Oznacza jedynie, że nie można z góry ogłosić, iż zastosowanie art. 24 KPA jest oczywiste, a uchwała zostanie automatycznie unieważniona przez wojewodę.
Jeżeli działka rzeczywiście należy do osoby kierującej organem sporządzającym plan i uzyskuje szczególnie korzystne przeznaczenie, sprawa wymaga oceny prawnej opartej na dokumentach. Właśnie dlatego zasadne jest żądanie pełnej jawności oraz przedstawienia radnym niezależnej opinii prawnej przed głosowaniem.
Wojewoda nie działa jak czerwony przycisk bezpieczeństwa
W publicznych wypowiedziach pojawiła się zapowiedź „natychmiastowego unieważnienia” planu przez Wojewodę Dolnośląskiego. Takiego automatyzmu nie ma.
Wojewoda bada legalność uchwały po jej podjęciu. Stwierdzenie nieważności wymaga wykazania istotnego naruszenia zasad sporządzania planu, istotnego naruszenia procedury albo naruszenia właściwości organów.
Samo podejrzenie konfliktu interesów nie przesądza jeszcze wyniku postępowania nadzorczego. Może natomiast stać się ważnym zarzutem, jeżeli zostanie poparte dokumentami pokazującymi własność nieruchomości, zmianę jej przeznaczenia, potencjalną korzyść oraz udział konkretnych osób w przygotowaniu rozwiązań planistycznych.
Podobnie wygląda sprawa odpowiedzialności finansowej. Nie można dziś ogłosić, że gminę czekają „gigantyczne odszkodowania”. Można natomiast wskazać realne ryzyko roszczeń, jeżeli realizacja planu doprowadziłaby do szkód na sąsiednich nieruchomościach i udałoby się wykazać związek przyczynowy między działaniem lub zaniechaniem gminy a zalewaniem posesji.
Co wydarzyło się podczas poniedziałkowej sesji?
Apel mieszkańców był kierowany do radnych przed sesją zaplanowaną na poniedziałek, 31 sierpnia. W oficjalnie opublikowanym porządku obrad nie było jednak uchwały dotyczącej MPZP Budczyc.
Przewidziano głosowanie nad planem ogólnym gminy oraz przejęciem jednego z zadań Powiatu Trzebnickiego.
Oznacza to, że 31 sierpnia nie miało się odbyć zapowiadane w części publicznych wypowiedzi decydujące głosowanie nad miejscowym planem Budczyc. Sprawa mogła zostać poruszona w dyskusji lub wolnych wnioskach, ale nie była ujęta jako projekt uchwały planistycznej.
Nie zmienia to zasadniczego pytania: co stanie się z uwagami mieszkańców i kiedy projekt trafi pod głosowanie?
Konsultacje trwały od 29 lipca do 27 sierpnia 2026 roku, a organem wskazanym jako właściwy do rozpatrywania uwag jest Wójt Gminy Zawonia. Teraz mieszkańcy powinni otrzymać dostęp do wykazu złożonych uwag, propozycji sposobu ich rozpatrzenia oraz raportu z konsultacji.
Pytania, na które gmina powinna odpowiedzieć przed głosowaniem
Zamiast politycznej wymiany zdań potrzebne są dokumenty. Przedstawiciele gminy powinni publicznie odpowiedzieć:
- Jak zmienia się przeznaczenie działki nr 29 i terenów z nią sąsiadujących?
- Czy potwierdzono dane dotyczące jej własności?
- Czy sporządzono opinię prawną dotyczącą bezstronności osób uczestniczących w procedurze?
- Czy wykonano lokalną analizę hydrologiczną uwzględniającą dawne stawy, obniżenia, rowy i Głęboki Rów?
- Na podstawie jakich pomiarów uznano, że oddziaływanie przyszłej zabudowy na wody będzie nieznaczne?
- Czy zinwentaryzowano zasypywanie gruntów, podnoszenie poziomu działek oraz wykorzystywanie gruzu, asfaltu lub betonu?
- Czy sprawdzono legalność wykonanych robót ziemnych i ich wpływ na nieruchomości sąsiednie?
- Ile uwag złożono podczas konsultacji i które z nich zostaną uwzględnione?
- Czy po wprowadzeniu istotnych zmian projekt zostanie ponownie poddany wymaganym czynnościom konsultacyjnym i uzgodnieniowym?
Najpierw wiedza, później głosowanie
Mieszkańcy Budczyc nie muszą już dziś udowodnić, że każda przewidywana przez nich szkoda na pewno wystąpi. To gmina, planując rozwój zabudowy, powinna pokazać, że rozpoznała lokalne warunki i potrafi uzasadnić bezpieczeństwo proponowanych rozwiązań.
Również zarzut konfliktu interesów nie powinien zostać rozstrzygnięty krzykiem z jednej strony i milczeniem z drugiej. Można go wyjaśnić poprzez dokumenty dotyczące własności, przeznaczenia działki, historii zmian planistycznych i udziału poszczególnych osób w procedurze.
Uchwała mieszkańców nie unieważnia projektu. Nie zastępuje też ekspertyzy hydrologicznej ani opinii prawnej. Jest jednak wystarczająco poważnym ostrzeżeniem, aby radni nie głosowali w ciemno.
Najbardziej odpowiedzialnym rozwiązaniem byłoby przedstawienie niezależnej analizy gospodarki wodnej, kompletnej dokumentacji dotyczącej działki nr 29 oraz pisemnego odniesienia się do każdej grupy zarzutów mieszkańców. Dopiero wówczas Rada Gminy będzie mogła podjąć decyzję świadomie.
W przeciwnym razie nad Budczycami pozostanie pytanie, którego nie da się zasypać nawet najlepszym kruszywem: czy plan ma porządkować przestrzeń, czy jedynie zalegalizować jej dalsze przekształcanie bez odpowiedzi na to, dokąd popłynie woda?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.








