Pożegnanie skarbnik z Trzebnicy: słowa, które zostaną w archiwum

slowa ktore zostana po skarbnik
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Czy władza może pozwolić sobie na emocje, gdy gaśnie światło urzędowego biurka? I czy urzędnik odchodzący na emeryturę ma moralne prawo nazwać innych „szubrawcami i kanaliami”?


Kiedy urzędniczy głos staje się aktem politycznym?

31 października 2025 roku, podczas sesji Rady Miejskiej w Trzebnicy, po niemal dwóch dekadach współpracy z burmistrzem Markiem Długozimą, głos zabrała odchodząca na emeryturę skarbnik gminy — Barbara Krokowska. Jej wystąpienie, które miało być podziękowaniem, przeszło w emocjonalny monolog, daleki od urzędniczej powściągliwości.

„Nie dziękuję wszelkim szubrawcom i kanaliom, którzy w małości swojej i zawiści łącząc miałkość intelektualną z moralną działając na szkodę społeczności gminy nie wzdrygali się przed najpodlejszym zachowaniem. Dziękuję natomiast Bogu, że nie będę już musiała się o nich ocierać, bo później niestety trzeba długo się czyścić. Karma na pewno ich dopadnie.”

Wypowiedź padła z trybuny sesyjnej, w obecności radnych i burmistrza. Mikrofony włączyły się, kamery nagrywały, a nagranie trafiło do publicznego archiwum.


Słowa, które brzmią jak wyrok

Nie była to spontaniczna uwaga w korytarzu urzędu. To było wystąpienie wygłoszone z pełną świadomością jego trwałości. W sali obrad, w której przez lata zapadały decyzje budżetowe, teraz padły słowa, które — jak echo — rozniosły się po sieci.

Czytaj dalej

Powiązany temat

Można powiedzieć, że to manifest lojalności wobec burmistrza, ale też publiczne potępienie opozycji, która przez lata krytykowała sposób zarządzania gminą. Dla jednych — uczciwy głos zmęczonego urzędnika. Dla innych — naruszenie zasad neutralności i urzędniczej godności.


Czy urzędnik ma prawo do emocji?

W samorządzie, który powinien być ostoją rzeczowości, słowa pani skarbnik brzmią jak akt rozliczenia, nie refleksji. A jednak w tych kilku zdaniach słychać ból i poczucie krzywdy, które przez lata narastały pod cienką warstwą urzędowej poprawności.

Czy miała prawo tak powiedzieć? Formalnie — tak. Moralnie — tu zaczyna się dyskusja. Bo każdy, kto pełni funkcję publiczną, podpisuje niepisany kontrakt: reprezentować wszystkich, nawet tych, z którymi się nie zgadza.


Pożegnanie czy oskarżenie?

W Trzebnicy to wystąpienie stało się symbolem. Nie tylko końca kariery Barbary Krokowskiej, lecz również końca pewnego stylu zarządzania — emocjonalnego, związanego z jednym ośrodkiem władzy. I choć można zrozumieć jej gorycz, trudno nie zauważyć, że ten ton wpisuje się w szerszy problem kultury politycznej: zamiast dialogu, zostaje potok wzajemnych oskarżeń.


Na koniec

Po tej sesji w Trzebnicy pozostało pytanie: czy te słowa były potrzebne? Czy żegnając urząd, warto było po sobie zostawić echo takiego kalibru? Bo w archiwum wideo, które nie zapomina, już zawsze zabrzmią — „szubrawcy i kanalie”.


Źródło: Nagranie wypowiedzi Barbary Krokowskiej, sesja Rady Miejskiej Trzebnicy z 31.10.2025 r.

marek dlugozima i barbara krakowska Marek Długozima i Barbara Krakowska/Facebook

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 11/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry