Cztery strony odpowiedzi i nadal nie wiadomo, dlaczego 8 tysięcy. Tak Trzebnica „rozpatruje” uwagi do dotacji

Oceń materiał

Gmina Trzebnica odpowiedziała na uwagi, które zgłosiliśmy do oferty Stowarzyszenia Trzebnicki Klub Psa ubiegającego się o 8 tys. zł na XI Trzebnickie Zawody Dogtrekkingu. Odpowiedź liczy cztery strony i szczegółowo tłumaczy przede wszystkim, czego organizator nie ma obowiązku wpisywać do uproszczonego formularza. Znacznie mniej dowiadujemy się natomiast o tym, jak urząd rzeczywiście ocenił zasadność i racjonalność wydania publicznych pieniędzy.

Sprawa zaczęła się od ogłoszenia Gminy Trzebnica o możliwości zgłaszania uwag do oferty złożonej w trybie art. 19a ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

Stowarzyszenie Trzebnicki Klub Psa wystąpiło o 8 tys. zł na organizację XI Trzebnickich Zawodów Dogtrekkingu. Zwróciliśmy uwagę między innymi na fakt, że cały przedstawiony koszt zadania miał zostać pokryty z dotacji, a największa pozycja — 4600 zł — została określona zbiorczo jako „zestawy startowe dla uczestników oraz nagrody”.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Pytaliśmy o szczegóły, bo właśnie temu służy możliwość składania uwag: obywatel może przyjrzeć się ofercie przed wydaniem pieniędzy i wskazać organowi kwestie wymagające, jego zdaniem, wyjaśnienia.

Teraz otrzymaliśmy odpowiedź.

Urząd: organizator nie musi tego podawać

Główna linia argumentacji Urzędu Miejskiego jest prosta.

Tryb art. 19a jest uproszczony, formularz zawiera ograniczony zakres informacji, a organizacja nie ma obowiązku przedstawiać szczegółów, których nie wymagają ustawa i rozporządzenie.

Urząd wskazuje więc, że przepisy nie nakazują przedstawienia między innymi kosztów jednostkowych, liczby kupowanych przedmiotów, specyfikacji pakietów startowych, szczegółowego podziału wartości nagród, ofert cenowych ani kalkulacji handlowych.

Podobnie potraktowano pytania dotyczące usług graficznych i technicznych. Według urzędu przepisy nie wymagają podawania liczby materiałów promocyjnych, ich kosztów jednostkowych, wykonawców ani zasad ich wyboru.

Także w przypadku poprzednich edycji urząd wyjaśnił, że formularz nie wymaga przedstawienia kosztów wcześniejszych zawodów, wysokości dotacji, liczby uczestników, wysokości wpisowego ani informacji o sponsorach.

Formalnie wszystko się zatem zgadza.

Tylko że nie o poprawność rubryk pytaliśmy.

My pytaliśmy o racjonalność wydania pieniędzy

Nasze uwagi nie zmierzały do wykazania, że oferta jest nieważna dlatego, że nie zawiera danych niewymaganych formularzem.

Pytaliśmy o coś innego.

Skoro mieszkańcy otrzymują prawo zgłaszania uwag przed przyznaniem dotacji, to czy mają możliwość rzeczywistej oceny planowanych wydatków?

I przede wszystkim: w jaki sposób sam urząd ocenia, czy 4600 zł na pakiety startowe i nagrody jest kwotą racjonalną, skoro nie wiadomo nawet, ile będzie pakietów, jaka będzie ich zawartość i ile pieniędzy przeznaczono na same nagrody?

Co ciekawe, odpowiedź urzędu sama potwierdza wagę tego pytania.

Czytamy w niej:

„Ocena, czy przedstawione koszty są racjonalne i pozostają w związku z realizacją zadania publicznego, należy do organu administracji publicznej rozpatrującego ofertę”.

A pod koniec pisma urząd dodaje, że przyznanie dotacji ma charakter uznaniowy, a Burmistrz powinien ocenić między innymi celowość zadania, jego znaczenie dla lokalnej społeczności oraz racjonalność planowanych kosztów.

I właśnie tu zaczyna się zasadniczy problem. ilustracja do artykułu urząd broni decyzji, a nie analizuje uwagi

Jak ocenić coś, czego nie trzeba dokładniej poznać?

Urząd dowodzi przez kilka stron, że organizator nie musi podawać wielu szczegółów.

Dobrze.

Ale skoro Burmistrz ma mimo wszystko ocenić racjonalność kosztów, to na jakiej podstawie przeprowadza tę ocenę?

Czy urzędnicy poznają szczegółową kalkulację poza opublikowanym formularzem?

Czy pytają organizatora o strukturę kosztów?

Czy porównują ceny?

Czy zestawiają wydatki z poprzednimi edycjami?

Czy sprawdzają, ile osób rzeczywiście uczestniczyło w wydarzeniu w poprzednich latach?

Czy analizują, czy część kosztów mogłaby zostać pokryta ze środków własnych, wpisowego albo sponsoringu?

W otrzymanej odpowiedzi tego nie pokazano.

Zamiast odpowiedzi na pytanie „dlaczego 8 tys. zł jest kwotą uzasadnioną?” otrzymaliśmy przede wszystkim wykład o tym, dlaczego stowarzyszenie nie musi ujawniać szczegółów.

Najpierw pieniądze, potem dokładne rachunki?

Szczególnie interesujący jest fragment dotyczący dokumentacji finansowej.

Urząd stwierdza:

„Szczegółowa dokumentacja księgowa podlega weryfikacji dopiero na etapie rozliczenia dotacji”.

W innym miejscu dodaje, że ocena legalności i prawidłowości wydatkowania środków następuje po realizacji zadania, w ramach rozliczenia dotacji i ewentualnej kontroli.

Oczywiście faktury i faktyczne wydatki można zweryfikować dopiero po realizacji przedsięwzięcia.

Ale przecież zanim pieniądze zostaną przyznane, ktoś musi odpowiedzieć na inne pytanie:

czy planowany wydatek w tej wysokości ma sens?

To właśnie różnica między kontrolą rozliczenia a oceną zasadności finansowania.

Jeśli urząd sam przyznaje, że racjonalność kosztów należy ocenić przed decyzją, to późniejsze sprawdzenie faktur nie może zastąpić wcześniejszej oceny celowości.

Organizator nie musi mieć sponsora. Ale czy gmina musi finansować wszystko?

Urząd słusznie wskazuje, że przepisy art. 19a nie nakładają na organizację obowiązku posiadania finansowego wkładu własnego, sponsorów ani pobierania wpisowego.

Tyle że my również nie twierdziliśmy, że taki ustawowy obowiązek istnieje.

Postawiliśmy pytanie o model finansowania wydarzenia organizowanego po raz jedenasty.

Jeżeli cały wykazany koszt przedsięwzięcia pokrywa gmina, zasadne jest pytanie, czy po tylu latach wydarzenie posiada własne zaplecze finansowe, partnerów lub sponsorów.

Jeszcze ważniejsze jest pytanie:

czy zawody odbyłyby się również wtedy, gdyby Gmina Trzebnica nie przyznała dotacji?

Na to urząd nie odpowiedział.

Reklama
Reklama
Reklama

A co właściwie stało się z naszymi uwagami?

Tu pojawia się kolejny problem.

Urząd stwierdza, że uwagi składane w trybie art. 19a mają charakter opinii i podlegają rozpatrzeniu przez organ wykonawczy przed podjęciem decyzji o zawarciu umowy.

To bardzo ważne stwierdzenie.

Bo właśnie tego oczekiwaliśmy.

Nie tylko dołączenia naszego pisma do akt.

Nie tylko wyjaśnienia, czego organizator nie musi wpisać do formularza.

Chodzi o rzeczywiste rozpatrzenie uwag przed wydaniem pieniędzy.

Tymczasem z czterostronicowej odpowiedzi nie dowiadujemy się:

  • kiedy nasze uwagi zostały przedłożone Burmistrzowi;
  • kto je merytorycznie oceniał;
  • które z nich uznano za zasadne;
  • które odrzucono;
  • czy któraś wpłynęła na wysokość dotacji;
  • czy wpłynęły na treść umowy;
  • kiedy zakończono ich analizę;
  • kiedy podjęto decyzję o przyznaniu pieniędzy.

„Zostały przeanalizowane” czy „zostaną rozpatrzone”?

W piśmie pojawia się nawet zastanawiająca różnica czasów.

Najpierw urząd stwierdza:

„Zgłoszone uwagi zostały przeanalizowane…”

a następnie:

„Zgłoszone uwagi zostaną dołączone do akt sprawy i rozpatrzone zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”.

Na końcu ponownie czytamy, że uwagi zostały już przeanalizowane i dołączone do akt sprawy.

Można uznać to za zwykłą niezręczność redakcyjną.

Ale przy procedurze, w której chronologia ma znaczenie, warto wiedzieć dokładnie, kiedy nastąpiło faktyczne rozpatrzenie uwag i czy odbyło się ono przed decyzją o przyznaniu dotacji.

Publikacja oferty to dopiero początek

I tu dochodzimy do problemu szerszego niż 8 tys. zł na jedną imprezę.

Samorząd publikuje ofertę i informuje mieszkańców, że mogą zgłaszać uwagi.

To wygląda jak element społecznej kontroli.

Ale taka procedura ma sens tylko wtedy, gdy wiadomo później, co stało się z przesłanym stanowiskiem.

Jeżeli mechanizm wygląda następująco:

publikujemy ofertę → przyjmujemy uwagi → odpowiadamy, że organizator nie musiał podawać szczegółów → dołączamy uwagi do akt → przyznajemy pieniądze,

to trudno mówić o realnym dialogu.

To bardziej procedura do odhaczenia niż narzędzie społecznego udziału w decyzji.

Nie twierdzimy na obecnym etapie, że Gmina Trzebnica naruszyła przepisy.

Twierdzimy natomiast, że otrzymana odpowiedź nie pokazuje mieszkańcowi, jak jego uwagi zostały wykorzystane w procesie decyzyjnym.

A przecież właśnie po to ustawodawca stworzył możliwość ich zgłaszania.

Urząd powołuje się na „utrwalone orzecznictwo”

Na końcu odpowiedzi pojawia się jeszcze jeden interesujący element.

Urząd stwierdza, że jego stanowisko znajduje potwierdzenie w „utrwalonym orzecznictwie sądów administracyjnych”.

Nie wskazuje jednak żadnej sygnatury, daty wyroku ani sądu.

To również będziemy chcieli wyjaśnić.

Jeżeli urząd podpiera swoje stanowisko utrwalonym orzecznictwem, powinien być w stanie wskazać konkretne rozstrzygnięcia, na których się opiera.

Teraz sprawdzimy chronologię

W związku z otrzymaną odpowiedzią kierujemy do Gminy Trzebnica wniosek o udostępnienie dokumentów.

Chcemy otrzymać przede wszystkim:

  • umowę zawartą ze Stowarzyszeniem Trzebnicki Klub Psa;
  • datę jej podpisania;
  • datę przyznania i przekazania środków;
  • dokument potwierdzający rozpatrzenie naszych uwag;
  • informację o dacie przedłożenia ich Burmistrzowi;
  • dokument pokazujący ocenę celowości i racjonalności kosztów;
  • chronologię czynności podjętych w sprawie.

Dopiero te dokumenty pozwolą ustalić, czy procedura rzeczywiście przebiegała według logicznej kolejności:

oferta → uwagi mieszkańców → analiza uwag → decyzja → umowa → pieniądze.

Jeżeli tak było — napiszemy to.

Jeżeli okaże się, że decyzję lub umowę przygotowano wcześniej, a uwagi faktycznie niczego już nie mogły zmienić — również to pokażemy.

Nie chodzi już tylko o psy i osiem tysięcy

Sprawa Trzebnickich Zawodów Dogtrekkingu zaczyna być interesująca z zupełnie innego powodu.

Nie dlatego, że 8 tys. zł jest gigantyczną kwotą.

Nie dlatego, że ktoś organizuje zawody z psami.

Chodzi o mechanizm.

Gmina daje obywatelom prawo do zgłaszania uwag do sposobu wydawania publicznych pieniędzy. Kiedy obywatel z tego prawa korzysta i zadaje konkretne pytania, otrzymuje odpowiedź, że większości interesujących go danych organizator nie miał obowiązku przedstawić.

Pozostaje więc zasadnicze pytanie:

jeżeli mieszkaniec nie musi znać szczegółów, oferent nie musi ich publicznie przedstawić, a urząd szczegółowo sprawdzi wydatki dopiero po realizacji zadania — to jaka jest rzeczywista rola uwag składanych przed wydaniem pieniędzy?

Na to pytanie cztery strony odpowiedzi Urzędu Miejskiego w Trzebnicy nadal nie dają przekonującej odpowiedzi.

Do sprawy wrócimy po otrzymaniu dokumentacji dotyczącej decyzji, umowy i faktycznego sposobu rozpatrzenia naszych uwag.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry