Starosta trzebnicka Małgorzata Matusiak pisze o dobroci, miłosierdziu, trosce o drugiego człowieka i duchowej wspólnocie. Nie ma w tym niczego niewłaściwego. Problem zaczyna się tam, gdzie publicznie deklarowane wartości spotykają się z rzeczywistymi decyzjami samorządu. Czy władza, która przypomina mieszkańcom o empatii, potrafi równie konsekwentnie stosować ją w urzędzie, wobec pracowników, osób pozostających w sporze z administracją i obywateli domagających się odpowiedzi? I gdzie przebiega granica między osobistą wiarą samorządowca a wykorzystaniem religijnej symboliki do budowania publicznego wizerunku?
Święta Jadwiga, wspólnota i piękne słowa
18 października 2026 roku Trzebnica przeżywała centralne uroczystości odpustowe ku czci św. Jadwigi Śląskiej. To ważne wydarzenie religijne, historyczne i społeczne, od stuleci związane z tożsamością miasta.
Tegorocznym obchodom towarzyszyło hasło „Światło w mroku obojętności. Św. Jadwigo Śląska – módl się za nami”. Program uroczystości obejmował wydarzenia religijne, pielgrzymki i modlitwy, a do Trzebnicy przybyli wierni z różnych miejscowości.
W uroczystościach uczestniczyli również przedstawiciele władz samorządowych, w tym starosta trzebnicka Małgorzata Matusiak, która opublikowała na Facebooku relację ze zdjęciami.
Z udostępnionego wpisu wynika, że szczególną uwagę poświęciła wartościom reprezentowanym przez patronkę Śląska.
„Postać św. Jadwigi Śląskiej, symbolizująca dobroć, miłosierdzie i troskę o drugiego człowieka, pozostaje dla nas nieustającą inspiracją”.
Starosta zakończyła swoją wypowiedź życzeniem, aby przesłanie św. Jadwigi towarzyszyło mieszkańcom nie tylko w dniu święta, lecz również w codziennym życiu.
To właśnie ostatni fragment staje się punktem wyjścia do znacznie poważniejszej rozmowy.
Bo codzienność samorządu nie składa się z procesji, uroczystych fotografii i podniosłych deklaracji.
Składa się z decyzji kadrowych, nadzoru nad szpitalem, odpowiedzi na pytania mieszkańców, wydatkowania publicznych pieniędzy, rozstrzygania sporów oraz traktowania ludzi, którzy mają odwagę nie zgadzać się z władzą.
I dopiero w tej codzienności można sprawdzić, czy publicznie przywoływane wartości znajdują odzwierciedlenie w sposobie sprawowania urzędu.
Między przesłaniem a praktyką zarządzania
Radio DTR od miesięcy opisuje funkcjonowanie władz Powiatu Trzebnickiego. W naszych publikacjach powracają sprawy dotyczące szpitala powiatowego, sporów pracowniczych, przejrzystości decyzji i sposobu komunikowania się starostwa z opinią publiczną.
Nie wszystkie te sprawy są jednakowego rodzaju. Część dotyczy udokumentowanych rozstrzygnięć sądowych, inne danych finansowych, jeszcze inne pytań, na które redakcja domaga się wyjaśnień.
Łączy je jedna rzecz: dotyczą odpowiedzialności publicznej.
Szczególnie wymowny jest przykład Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
W sierpniowym materiale „PR nie spłaca długów” wskazywaliśmy, że starosta akcentowała historię, renomę i osiągnięcia placówki, odpowiadając na krytyczne publikacje dotyczące jej sytuacji finansowej. Radio DTR argumentowało, że zasługi personelu medycznego i znaczenie szpitala dla pacjentów nie mogą zastępować odpowiedzi na pytania o zobowiązania, nadzór i program naprawczy.
Zwróćmy uwagę na szczegół, który ma znaczenie symboliczne.
Szpital nosi imię tej samej świętej, której dobroć i miłosierdzie starosta przywołuje w swoim niedzielnym wpisie.
Nie wynika z tego, że uroczystość religijna ma jakikolwiek bezpośredni związek z finansami szpitala. Wynika natomiast możliwość postawienia pytania o spójność publicznych deklaracji z praktyką kierowania powiatem.
Szacunek dla patronki placówki można wyrażać uczestnictwem w uroczystościach. Szacunek dla pacjentów i pracowników wyraża się także poprzez przejrzyste zarządzanie instytucją, zapewnienie ciągłości kierownictwa i przedstawienie rzetelnych informacji o jej sytuacji.
We wrześniu Radio DTR ponownie pytało, kto formalnie kieruje placówką po zakończeniu czasowego powierzenia obowiązków dyrektorskich i na podstawie jakiego dokumentu.
Takie pytanie nie znika dlatego, że nadeszła ważna uroczystość religijna.
Miłosierdzie wobec kogo? Sprawa Roberta Korytkowskiego
Jeszcze bardziej bezpośrednio problem stosunku władzy do jednostki widać w opisywanej przez Radio DTR sprawie Roberta Korytkowskiego, byłego dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Trzebnicy.
W lutym przypominaliśmy rozstrzygnięcia sądów pracy dotyczące przywrócenia go do pracy. Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia wydał wyrok 23 kwietnia 2025 roku, a Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił apelację 11 grudnia 2025 roku.
W kolejnych miesiącach konflikt nie wygasł. W maju redakcja opisała nowe rozwiązanie stosunku pracy w trybie dyscyplinarnym, już po wcześniejszych orzeczeniach.
Oczywiście pracodawca publiczny ma prawo podejmować decyzje kadrowe, bronić swoich stanowisk przed sądem i reagować na naruszenia obowiązków pracowniczych. Samo istnienie sporu nie przesądza o złej wierze pracodawcy.
Ale obywatel ma również prawo zapytać, czy działania instytucji były proporcjonalne, należycie uzasadnione i zgodne z obowiązującymi rozstrzygnięciami.
W tym miejscu hasło o trosce o drugiego człowieka nabiera konkretnego znaczenia.
Czy odnosi się również do osoby pozostającej w konflikcie z urzędem?
Czy obejmuje pracownika, który wygrał sprawę sądową?
Czy obejmuje mieszkańca, który krytykuje starostę?
Czy także dziennikarza, który konsekwentnie domaga się dokumentów?
Wartość deklarowanej empatii ujawnia się szczególnie wtedy, gdy jej adresatem jest człowiek niewygodny, a nie tylko człowiek należący do naszego środowiska.
To nie zarzut braku wiary ani ocena prywatnej moralności Małgorzaty Matusiak. To pytanie o standard sprawowania funkcji publicznej.
Państwo świeckie nie oznacza państwa walczącego z religią
W tej historii trzeba rozdzielić dwie kwestie, które w polskiej debacie publicznej często bywają ze sobą mylone.
Pierwszą jest prawo samorządowca do wyznawania religii, uczestniczenia w nabożeństwach, procesjach i uroczystościach kościelnych.
Drugą jest obowiązek zachowania bezstronności światopoglądowej przez instytucje państwowe i samorządowe.
Polska Konstytucja nie zakazuje staroście uczestnictwa w uroczystościach religijnych. Przeciwnie, art. 53 gwarantuje każdemu wolność sumienia i religii, w tym możliwość publicznego uzewnętrzniania własnych przekonań.
Jednocześnie art. 25 ust. 2 nakłada na władze publiczne obowiązek bezstronności w sprawach religijnych, światopoglądowych i filozoficznych.
Art. 25 ust. 3 ustanawia zasadę autonomii i wzajemnej niezależności państwa oraz kościołów, dopuszczając ich współdziałanie dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
To istotne rozróżnienie.
Udział starosty w odpustowych uroczystościach nie jest sam w sobie naruszeniem konstytucyjnej zasady bezstronności. Również publikacja prywatnego wpisu religijnego nie stanowi automatycznie dowodu na zacieranie granic między Kościołem a państwem.
Pytania zaczynają się wówczas, gdy przedstawiciel władzy występuje jednocześnie jako uczestnik obrzędów religijnych, reprezentant instytucji i polityk budujący publiczny wizerunek.
W takich sytuacjach warto wiedzieć, czy przemawia w imieniu własnym, czy mieszkańców całego powiatu.
Bo powiat nie jest wspólnotą wyznaniową.
Jest wspólnotą samorządową, której członkami są wszyscy mieszkańcy — wierzący, niewierzący, praktykujący, niepraktykujący i wyznający inne religie.
Żaden z nich nie ma mniejszego prawa do szacunku, rzetelnej administracji i jednakowego traktowania.
Starosta może mieć własną wiarę. Urząd nie może mieć obywateli pierwszej i drugiej kategorii ze względu na ich światopogląd.
To jedna z podstawowych konsekwencji konstytucyjnej bezstronności.
Do kogo właściwie skierowane są te słowa?
Facebookowy wpis Małgorzaty Matusiak można odczytywać na kilku poziomach.
Dla osób wierzących jest relacją z ważnego wydarzenia religijnego. Dla mieszkańców zainteresowanych lokalną tradycją może być dokumentacją społecznego i historycznego znaczenia odpustu.
Dla odbiorców śledzących działalność starosty stanowi natomiast również element jej komunikacji publicznej.
Te trzy funkcje mogą współistnieć.
Współczesny samorządowiec nie komunikuje się z mieszkańcami wyłącznie poprzez uchwały, komunikaty urzędowe i konferencje prasowe. Jego publiczny obraz powstaje również na Facebooku — poprzez zdjęcia, uczestnictwo w wydarzeniach, dobór słów i eksponowanie określonych wartości.
Relacja z uroczystości religijnej może więc jednocześnie informować o wydarzeniu, dokumentować osobiste uczestnictwo i wzmacniać wizerunek osoby zakorzenionej w lokalnej społeczności.
Nie oznacza to jednak, że znamy rzeczywiste intencje autorki.
Nie wiemy, czy publikacja była samodzielnie napisaną refleksją, tekstem przygotowanym przez współpracownika, czy elementem wcześniej zaplanowanej komunikacji.
Nie wiemy również, czy jej celem było oddziaływanie na określoną grupę wyborców.
Możemy natomiast oceniać publiczną treść oraz sposób, w jaki wpis funkcjonuje w szerszym obrazie działalności starosty.
A ten obraz nie jest jednorodny.
Radio DTR opisywało już sytuacje, w których komunikacja Małgorzaty Matusiak stawała się przedmiotem pytań o granicę między aktywnością prywatną, działalnością promocyjną i pełnieniem funkcji publicznej. Dotyczyło to między innymi jej udziału w materiałach promujących prywatne podmioty oraz sposobu korzystania z mediów społecznościowych.
Powraca zatem kwestia nie tyle religii, ile publicznego znaczenia osobistego wizerunku osoby sprawującej władzę.
Czy mieszkańcy otrzymują informację o ważnej uroczystości, czy komunikat mający wzmacniać zaufanie do samorządowca?
Możliwe są oba odczytania.
Jednak od komunikatu budującego zaufanie wolno wymagać, aby nie przesłaniał pytań o sposób sprawowania władzy.
Polityka, hipokryzja czy zwyczajna niekonsekwencja?
Słowo „hipokryzja” jest mocne. Oznacza rozbieżność pomiędzy deklarowanymi zasadami a rzeczywistym postępowaniem, często połączoną z pozorowaniem przywiązania do określonych wartości.
Sama różnica między podniosłym językiem niedzielnego wpisu a konfliktem politycznym w ciągu tygodnia nie wystarcza, żeby udowodnić świadomą obłudę.
Można natomiast wskazać konkretne napięcia między deklaracjami a działaniami.
Gdy samorządowiec pisze o trosce o drugiego człowieka, uzasadnione jest pytanie o sposób rozwiązywania sporów pracowniczych.
Gdy akcentuje wspólnotę, warto pytać o traktowanie krytycznych mieszkańców i dziennikarzy.
Gdy wskazuje na dobro i miłosierdzie, można zestawić te wartości z jakością zarządzania instytucjami odpowiedzialnymi za pomoc społeczną i ochronę zdrowia.
Przypomnijmy także inny wątek naszych publikacji.
Radio DTR analizowało spory między starostą a redakcją, w tym publiczne zarzuty dotyczące rzetelności dziennikarskiej oraz ograniczenie możliwości komunikacji za pośrednictwem Facebooka. To stanowiska i zdarzenia wymagające oceny na gruncie konkretnych faktów, nie osobistych przekonań religijnych.
Władza ma prawo nie zgadzać się z krytyką. Ma prawo prostować informacje, polemizować, a w przypadkach przewidzianych prawem dochodzić ochrony swoich dóbr.
Ale standard demokratyczny wymaga czegoś więcej niż komunikowania własnego stanowiska.
Wymaga uzasadniania decyzji, udostępniania dokumentów na zasadach określonych ustawą i poddawania się publicznej kontroli.
Deklaracja troski o człowieka nie zastępuje żadnego z tych obowiązków.
Religia jako wspólnota, polityka jako obecność
Trzebnickie uroczystości odpustowe mają szczególny charakter. Łączą tradycję religijną z historią miasta i regionu.
Udział przedstawicieli władz samorządowych można zatem postrzegać również jako element reprezentowania lokalnej wspólnoty.
To argument, którego nie należy pomijać.
Samorząd nie musi ignorować tradycji religijnych tylko dlatego, że jest instytucją świecką. Ma prawo wspierać ochronę dziedzictwa kulturowego i uczestniczyć w wydarzeniach ważnych dla lokalnej społeczności, z poszanowaniem prawa oraz konstytucyjnej bezstronności.
Jednocześnie uczestnictwo w uroczystościach nie powinno być utożsamiane z religijną reprezentacją wszystkich mieszkańców.
Z tego powodu istotne znaczenie ma język publicznych wypowiedzi.
W zdaniu Małgorzaty Matusiak o duchowej wspólnocie pojawia się słowo „nas”.
Kim są „my”?
Uczestnikami uroczystości? Wiernymi? Mieszkańcami Trzebnicy? Całą wspólnotą powiatową?
W kontekście religijnego wpisu najbardziej naturalne jest odczytanie tego sformułowania jako odniesienia do uczestników święta. Nie ma podstaw, by automatycznie uznać je za próbę przypisania wszystkim mieszkańcom jednej religijnej tożsamości.
Jednak przedstawiciel władzy publicznej powinien mieć świadomość, że jego słowa bywają odczytywane szerzej niż wypowiedzi prywatnego uczestnika uroczystości.
Różnica między reprezentowaniem wspólnoty samorządowej a identyfikowaniem jej z konkretnym wyznaniem ma charakter ustrojowy, nie jedynie językowy.
Zdjęcie jest chwilą. Odpowiedzialność trwa całą kadencję
Fotografie z uroczystości pokazują określony moment: obecność duchownych, uczestników nabożeństw, przedstawicieli władz, mieszkańców.
Nie pokazują jednak tego, co najważniejsze z punktu widzenia oceny działalności samorządu.
Nie odpowiadają na pytania o finanse szpitala.
Nie wyjaśniają sporów pracowniczych.
Nie zastępują dokumentacji uchwał, konkursów i decyzji kadrowych.
Nie informują o skuteczności nadzoru nad jednostkami organizacyjnymi powiatu.
Nie wyjaśniają również, czy postulowana publicznie troska o drugiego człowieka znajduje wyraz w praktyce administracyjnej.
To nie jest zarzut wobec fotografii ani uroczystości. Zdjęcia z odpustu nie mają obowiązku dostarczać takich informacji.
Obowiązek ich przedstawiania, w zakresie wynikającym z prawa, spoczywa natomiast na instytucjach publicznych.
W tym sensie uczestnictwo w uroczystościach i odpowiedzialność urzędowa należą do dwóch różnych porządków.
I właśnie dlatego nie powinno się jednego używać jako zamiennika drugiego.
Najważniejsze pytanie nie dotyczy wiary
Nie pytamy, czy Małgorzata Matusiak powinna uczestniczyć w uroczystościach ku czci św. Jadwigi Śląskiej.
Ma do tego pełne prawo.
Nie pytamy też, czy ma prawo pisać o miłosierdziu, dobroci i duchowej wspólnocie.
Oczywiście ma.
Pytamy, czy te same wartości, które przedstawicielka władzy publicznej przywołuje w swoim przekazie, znajdują odzwierciedlenie w standardach działania kierowanego przez nią samorządu.
Bo miłosierdzie jest pojęciem religijnym i moralnym, ale szacunek do człowieka, legalizm, równe traktowanie i odpowiedzialność mają również konkretny wymiar prawny.
Demokratyczne państwo nie powinno wymagać od urzędnika religijnej deklaracji, aby uznać jego działanie za właściwe.
Powinno wymagać respektowania prawa.
Nie powinno oceniać wiary samorządowca.
Powinno umożliwiać ocenę jego decyzji.
Nie powinno oczekiwać od obywatela podzielania światopoglądu sprawujących władzę.
Powinno zapewniać mu równe prawa i rzetelne traktowanie.
I dlatego najważniejszym sprawdzianem dla każdej władzy pozostaje nie to, jak pięknie mówi o wartościach, lecz jak postępuje wobec człowieka, który nie podziela jej zdania.
Kto powinien być odbiorcą tych słów?
Przede wszystkim sami przedstawiciele władzy.
To do nich, równie mocno jak do wszystkich uczestników uroczystości, może odnosić się przesłanie o przezwyciężaniu obojętności.
Bo obojętność nie musi oznaczać braku religijności.
Może oznaczać brak reakcji na zgłaszany problem.
Brak odpowiedzi na uzasadnione pytanie.
Lekceważenie człowieka, który znajduje się w słabszej pozycji wobec instytucji.
Albo przekonanie, że publiczny wizerunek jest ważniejszy niż publiczne rozliczenie decyzji.
Nie przesądzamy, że taki właśnie mechanizm występuje we wszystkich opisywanych przez Radio DTR sprawach. Wskazujemy jednak, że każda z nich zasługuje na wyjaśnienie oparte na faktach i dokumentach.
Święta Jadwiga pozostaje częścią historii Trzebnicy, jej duchowego dziedzictwa i lokalnej tożsamości.
Małgorzata Matusiak pozostaje osobą odpowiedzialną politycznie za kierowanie Zarządem Powiatu Trzebnickiego.
Tych dwóch ról nie należy utożsamiać.
Bo religia może inspirować człowieka do czynienia dobra. Ale w demokratycznym państwie o jakości sprawowania władzy rozstrzygają nie deklaracje wiary, lecz prawo, decyzje i odpowiedzialność przed obywatelami.
A słowa o trosce o drugiego człowieka najlepiej weryfikuje się nie w niedzielnym wpisie na Facebooku.
Tylko w poniedziałek, kiedy znów otwierają się drzwi starostwa. Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.Ten temat ma ciąg dalszy












Pani Matusiak jest mistrzynią hipokryzji. W tegorocznej pielgrzymce w której uczestniczyła i szła w jednej z pielgrzymkowych grup niosła nawet krzyż.